Rozmowa z Grzegorzem Stano, dyrektorem Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej w Jaworznie.

Początek roku szkolnego to trudny czas dla dzieci, a także dla ich rodziców. Nie wszyscy uczniowie, rozpoczynający edukację, potrafią się zaaklimatyzować w nowym miejscu – szkole, przedszkolu. Czy w takiej sytuacji Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna w Jaworznie służy pomocą?

Oczywiście, jesteśmy nie tylko od tego, by wydawać orzeczenia o kształceniu specjalnym czy o pomocy dotyczącej ściśle kwestii edukacyjnych. Wychodzimy naprzeciw potrzebom uczniów i ich opiekunów, służymy radą, pomocą. Dlatego można zgłaszać się do nas również z takimi problemami, jak te natury psychologicznej, związanymi z traumą psychiczną, lękami, trudnościami z aklimatyzacją.

Czy rodzice i dzieci często korzystają z takiej pomocy?

Najczęściej ma to miejsce przed wakacjami. To czas, gdy matki i ojcowie wahają się, czy posłać dziecko do szkoły, czy rozpoczęcie edukacji warto jeszcze odroczyć. Chodzi zarówno o kwestie, związane z samą nauką, jak i te emocjonalne, aklimatyzacyjne. Jednak nie tylko rodzice pierwszaków są pełni obaw. Mają je też ci, których dzieci idą do kolejnej klasy. Matki i ojcowie boją się, czy ich pociechy odnajdą się wśród rówieśników i w kontaktach z nauczycielami po długotrwałej izolacji. Do tych rodzicielskich obaw dochodzi też ogromne zmęczenie, którego doświadczyli w czasie rocznych zmagań z nauką zdalną. Musieli bowiem pracować aż na trzech etatach, bo nie tylko w swoich zakładach pracy i na „etacie” rodzica, ale także odnaleźć się w nowej roli, nauczyciela. To było na pewno bardzo wyczerpujące, stresujące, na pewno budziło wiele negatywnych emocji. To samo czuli uczniowie, którzy, z racji nauki w domu, byli pod ciągłą kontrolą swoich opiekunów. To w wielu przypadkach negatywnie wpłynęło na rodzinne relacje. Dlatego trzeba zrobić wszystko, aby matki i ojcowie stali się na powrót tylko i wyłącznie rodzicami. Dużą rolę mają tu do odegrania nauczyciele i cały system edukacji. Dobrze się stało, że przed wakacjami udało się przywrócić choć na chwilę naukę stacjonarną. Dzięki temu uczniowie mogli znów spotkać się z nauczycielami, kolegami, na nowo tworzyć relacje społeczne. Myślę, że dzięki temu po wakacjach łatwiej było im wrócić do szkoły.

Czyli teraz jest lepiej niż na wiosnę?

Myślę, że tak, ale uczniowie, rodzice, a także nauczyciele wciąż się boją, że nauka zdalna może wrócić. Największą traumą w nauczaniu na odległość jest to, że wtedy zacierają się granice między szkołą a domem, spada motywacja, maleje poziom uwagi, koncentracja. Dzieci, uczące się zdalnie, zajmowały się jednocześnie zajęciami niezwiązanymi ze szkołą, np. grały na komputerze, rozmawiały przez komunikatory z kolegami. Do naszej poradni zgłosiło się sporo uczniów, którzy notorycznie kończyli odrabiać lekcje w nocy. Pojawiła się też nowa grupa, rodziców, którzy wnioskują o nauczanie indywidualne dla swoich dzieci. Jako argument podają to, że ich pociechy są bardziej podatne na zachorowanie na COVID-19 i dlatego nie powinny przebywać w większym gronie. Jeśli taki wniosek jest poparty zaświadczeniem lekarza, to oczywiście wydajemy orzeczenie.

Również maluchy, które chodzą do przedszkola, z racji lockdownów, miały mniejszy kontakt z rówieśnikami. Szczególnie trudno dziś odnaleźć się dzieciom, dopiero rozpoczynającym przygodę z przedszkolem. Jak rozpoznać, czy nasza pociecha jest już na nie gotowa?

To normalne, że każdy maluch czuje lęk separacyjny, który, przy ciepłym przyjęciu przez nauczycieli i rówieśników, powinien szybko ustąpić. Jeśli jednak się utrzymuje, jeśli dziecko nie chce chodzić do przedszkola, płacze, nie chce nawiązywać relacji rówieśniczych, a na dodatek cofa się w nabytych umiejętnościach, ma zaburzenia łaknienia, snu, to w takim przypadku warto zastanowić się na tym, czy nie warto odpuścić na jakiś czas i spróbować ponownie, na przykład za pół roku. Ale przede wszystkim trzeba rozmawiać z nauczycielami, konsultować z nimi wszelkie kwestie. To naprawdę dużo daje. Ważne jest też samo nastawienie rodzica, ponieważ dziecko przejmuje jego emocje. Maluchowi bardzo pomaga nasze optymistyczne podejście do całej sytuacji. Warto się o to postarać, bo przedszkole to niesamowicie fajna szkoła życia.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała
Anna Zielonka-Hałczyńska

| fot. Anna Zielonka-Hałczyńska