Blok energetyczny w Jaworznie jeszcze przynajmniej przez kilka miesięcy pozostanie nieczynny. Spółka Rafako, która rozpoczęła w sierpniu prace gwarancyjne w zepsutym obiekcie, wstrzymała naprawę. Powodem mają być kłopoty finansowe, z jakimi boryka się generalny wykonawca bloku, i brak informacji ze strony TAURON-u Polska Energia o przyczynach usterek.

Przypomnijmy. Budowa bloku energetycznego o mocy 910 MW kosztowała ponad 6 mld zł. Obiekt został oddany do użytku w połowie listopada ubiegłego roku. Jednak po kilku miesiącach doszło do awarii. Blok musiał zostać wyłączony. Od dłuższego czasu między TAURON-em, a Rafako trwają negocjacje na temat finansowania i zakresu naprawy. W rozmowach pośredniczy Prokuratoria Generalna. Na początku sierpnia TAURON ogłosił w oficjalnym komunikacji, że blok energetyczny zostanie naprawiony przez jego wykonawcę.
Na początku września przedstawiciele Rafako poinformowali jednak o ryzyku wstrzymania prac naprawczych. Jedną z przyczyn mają być kłopoty finansowe spółki (o pomoc Rafako miało poprosić TAURON), drugą, brak informacji ze strony koncernu, jakie są przyczyny awarii bloku 7 stycznia i 11 czerwca 2021 roku.

W związku z niewyjaśnieniem przez zamawiającego (TAURON – przyp. red.) przyczyn rzeczonych zdarzeń i nieprawidłowości/zaniedbań zamawiającego, a także istniejącym ryzykiem, iż warunki panujące na bloku nadal stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa osób, pozostających na jego terenie, wykonawca z kontraktu zamierza wstrzymać wszelkie prowadzone i planowane prace na bloku do czasu uzyskania informacji o braku zagrożenia dla życia i zdrowia ludzkiego, a wstrzymanie tych prac wpłynie na termin ponownego uruchomienia bloku – czytamy w komunikacje wystosowanym przez Rafako.

Przedstawiciele Rafako poinformowali, że czekają na pisemne wyjaśnienie przyczyn awarii oraz na informację, jakie działania należy wprowadzić, by do takich awarii nie dochodziło w przyszłości. W komunikacie czytamy też, że jeśli koncern nie odpowie na czas, wykonawca odstąpi od kontraktu. Rafako wyznaczyło nieprzekraczalny termin na 15 września (czyli na wczoraj).
Jak skomentowali te wydarzenia przedstawiciele koncernu, TAURON nigdy nie bagatelizował i nadal nie bagatelizuje sprawy naprawy bloku i zależy mu na jak najszybszym uruchomieniu obiektu, czego dowodem są szeroko zakrojone rozmowy i stały kontakt ze spółką Rafako.

Jednak pomoc finansowa dla wykonawcy byłaby obarczona zbyt dużym ryzykiem.

Jeżeli dobrze rozumiemy słowa prezesa zarządu Rafako, że spółce nie udało się pozyskać inwestora, pomimo wysłania około 100 ofert, to znaczy, że spółka jest na tyle obarczona ryzykami finansowymi, że nikt nie chce podjąć takiego ryzyka. W tej sytuacji należy zadać sobie pytanie, dlaczego to ryzyko miałby ponosić TAURON? W naszej ocenie sprawa jest bardziej skomplikowana, niż przedstawia to prezes Rafako w licznych medialnych wypowiedziach – wyjaśnia Łukasz Zimnoch, rzecznik prasowy TAURON Polska Energia.

Jak skomentował dalej, zgodnie z kontraktem, kocioł powinien być przystosowany do spalania węgli o dużo szerszym zakresie parametrów, niż spalany obecnie węgiel.

Próby z węglem o parametrach z całego zakresu pola paliwowego określonego kontraktem nie zostały dotychczas przeprowadzone ze względu na brak gotowości wykonawcy. Ponadto wskazujemy, że zarówno dostarczany do NJGT węgiel, jak i węgiel podawany do procesu spalania, podlega automatycznemu procesowi poboru próbek. Próbki te są analizowane przez akredytowane laboratorium analiz chemicznych. Wyniki badań na bieżąco są przekazywane wykonawcy – zaznacza Zimnoch.

Przedstawiciele TAURON-u dodają, że węgiel dostarczany do bloku 910 MW spełnia wszystkie parametry kontraktowe.

Co więcej, podczas pracy bloku korzystaliśmy z węgla gwarancyjnego, czyli paliwa o najbardziej korzystnych parametrach dla kotła – wyjaśnia Łukasz Zimnoch.

Anna Zielonka-Hałczyńska

Budowa bloku kosztowała ponad 6 mld zł | fot. Grażyna Dębała