Cztery emocjonujące tory, sprawne kontrolowanie prędkości i dostosowywanie się do warunków pogodowych, a także możliwość rozbudowy swoich bolidów – to wszystko i dużo więcej znajdziemy w najnowszej grze wyścigowej od gdańskiego wydawnictwa Rebel.

W grze Turbo gracze wcielają się w kierowców bolidów lat 60., którzy zawalczą o laury zwycięstwa na czterech torach zlokalizowanych we Francji, Włoszech, Wielkiej Brytanii oraz Stanach Zjednoczonych. Gdyby tego było mało, to poza pojedynczymi wyścigami fani motoryzacji mogą rozegrać system mistrzostw, podczas których, poza ulepszaniem samochodu, trzeba umieć zaprezentować się mediom i przyciągnąć nowych sponsorów. Zacznę jednak od tego, co znajduje się w tym dużym pudełku.

Jakościowo Turbo od oryginalnego wydawcy Days of Wonder prezentuje się świetnie. Dobrej jakości powlekane karty, cztery duże tory umieszczone na dwustronnych planszach, grube tekturowe żetony warunków drogowych i pogody, a także szczegółowe pionki w kształcie bolidów oraz drążków zmiany biegów. Ponadto gracz otrzymuje bardzo dobrze zaprojektowane planszetki, na których umieszczono obowiązkowe i dobrowolne akcje, a także skrzynię biegów i miejsca na karty. Praktycznie wszystkie elementy ociekają grafiką idealnie wpasowującą się w klimat wyścigów lat 60., co jeszcze lepiej wpływa na odbiór gry podczas rozgrywki. Jak można się było spodziewać po wydawcy serii Wsiąść do Pociągu – gracze dostali bardzo dobrze zaprojektowany insert, który znacznie przyśpiesza początkowy setting. Każdy bolid, dźwignia zmiany biegów, karty graczy czy żetony znajdą swoje miejsce, a dzięki dociśnięciu przez dwie plansze, nie będą latać przy przenoszeniu gry lub odkładaniu na półkę w pionie. Dodatkowo insert zapewnia dwa miejsca na przyszłe zestawy graczy, co daje powody, by mieć nadzieję na rozegranie wyścigów nawet w osiem osób.

Jeśli już jestem przy kwestii liczby graczy, to w Turbo można obecnie zagrać maksymalnie w 6 osób. Dzięki wykorzystaniu modułu legend do gry, można zasiąść solo i zmierzyć się z tzw. botami, czyli kierowcami sterowanymi przez karty legend. Moduł ten można zastosować również w rozgrywce 2 i 3-osobowej, przy czym autor zachęca do dodania co najmniej dwóch botów i eksperymentowania z ustawieniami.

Do rozegrania pierwszych kilku partii w Turbo zalecane jest zastosowanie trybu podstawowego, a dopiero po dobrym rozeznaniu się w zasadach, sięgnięcia po moduły pogody, garażu czy legend. Dopiero na koniec warto pomyśleć o systemie mistrzostw. Sama gra w trybie podstawowym nie sprawi graczom wiele trudności, a jednocześnie da możliwość dobrego zarządzania ręką. W swojej turze gracze będą decydować, na którym biegu będą prowadzić bolid, a co za tym idzie, ile kart wyłożą z ręki. Zbyt szybka jazda może spowodować jednak przegrzanie silnika lub wypadnięcie z toru na zakręcie z ograniczeniem prędkości. Warto również zauważyć, że gracze wykładają karty jednocześnie, więc w dalszej części swojej tury muszą dostosować jazdę dzięki dodatkowym akcjom, takim jak np. adrenalina, reakcja czy aerodynamika. Grę wygra osoba, która jako pierwsza dojedzie do linii mety po wykonaniu określonej na planszy liczby okrążeń.

Kiedy już zwykła „ściganka” na torze nie będzie stanowiła dla nas wyzwania, można sięgnąć po moduł garażu. To tutaj czeka szereg ulepszeń naszego bolidu, od napędu na 4 koła i turbodoładowania, po np. zastosowanie nadwozia samonośnego, systemu chłodzenia czy nielegalnego superpaliwa.

Kolejnym krokiem do zostania prawdziwym mistrzem jest umiejętne radzenie sobie z panującymi na torze warunkami pogodowymi. Już sam żeton pogody wpływa na warunki początkowe rozgrywki, a poprzez żetony warunków drogowych, również na dany odcinek toru – zakręt lub cały sektor. Dzięki temu gracze będą mogli m.in. zwiększyć limit prędkości lub zostaną zmuszeniu do poradzenia sobie z przegrzaniem silnika.

Wszystkie moduły przygotowują graczy do wzięcia udziału w trzech „historycznych” sezonach mistrzowskich 1961-1963 i do wielu godzin dobrej zabawy. Zatem pora wcisnąć gaz do dechy!

Artykuł powstał przy współpracy z wydawnictwem Rebel.
Radosław Kałuża | @harcmepel