Kupno nowej gry planszowej jest coraz trudniejsze, i nie chodzi tu o nagłą zapaść na rynku, a wręcz przeciwnie, oferta polskich wydawców jest nieporównywalnie bogatsza od tej sprzed 20 lat. Wiąże się to jednak z ryzykiem wydania 200 zł na tytuł, który po jednej lub dwóch rozgrywkach pójdzie w niebyt, lub co gorsze – gra kupiona pod wpływem emocji zasili „półkę wstydu”, czyli niegranych od lat pozycji.

Aby temu zapobiec, niezdecydowani gracze czytają recenzje, oglądają ulubionych youtuberów lub starają się wypożyczyć grę tam, gdzie ta usługa jest dostępna. Można również skorzystać z działających w okolicach klubów lub kawiarni planszówkowych. Jest jeszcze jedna możliwość zagrania w upragnione tytuły – wzięcie udziału w Poczcie Planszówkowej.

W kwietniu wystartowała czwarta edycja nagrodzona przez graczy w plebiscycie Planszowe Gram Prix inicjatywa polegająca na przesyłaniu paczek z grami. – Zainteresowanie jest ogromne, adekwatne do boomu na planszówki z czasów pandemii. Ludzie grają chętnie, szukają nowych gier, a dzięki poczcie mogą sprawdzić tytuły, które już od pewnego czasu mają na liście życzeń – zachęca Tomasz Międzik, pomysłodawca. – W poprzednim roku mieliśmy 1500 osób w grupie chętnych na udział w akcji, teraz jest ponad 5000 i ciągle rośnie – dodaje.

Jak to wygląda? Na grupie facebookowej Poczta Planszówkowa odbywa się losowanie osób, które na tydzień dostają jedną z trzech wybranych przez siebie paczek z grami. Po tym czasie paczkę należy przesłać do kolejnej wylosowanej osoby itd.

Czwarta edycja przyniosła ze sobą 111 zestawów, dając łącznie prawie 400 gier od 18 biorących udział wydawnictw. Sama akcja wzięła się z ciekawości. – Trzy lata temu chciałem sprawdzić, czy ludzie szanują powierzone im gry, czy w ogóle ktoś ich nie ukradnie – wspomina Tomek. – Gdy ogłosiłem akcję, były wątpliwości społeczności graczy. Słyszałem, że to się nie uda, że nie będzie wielu chętnych. Wystartowałem z 16 zestawami na 4 miesiące. Gry miały odwiedzić 300 adresów, dziś tyle mamy tylko w ciągu jednego miesiąca – dodaje. Tomasza w akcji wspomagają: Kasia Klinger, Ania Panowicz, Adam Siudymak oraz Jakub Klinger. – Przygotowanie tej akcji to ogrom czasu i pracy kilku osób, które robią to w czasie wolnym i dla samej idei. Akcja jest bezpłatna, nie pobieramy honorarium – mówi Tomek.

W czwartym tygodniu akcji trafił do mnie 110 zestaw z grami: 7 Złotych Miast od Naszej Księgarni, Wahadło od Albi oraz Pod Wrogim Niebem wydawnictwa Rebel. Nie ukrywam, że właśnie ta ostatnia pozycja była dla mnie decydująca przy wyborze zestawu. Gra tylko dla jednego gracza, w której trzeba uchronić od zagłady przez obcych wybrane miejsca. Za pomocą kości gracz aktywuje odpowiednie pokoje w podziemnym schronie, stara się zestrzelić nadlatujące pojazdy i ukończyć badania zanim „statek matka” dotrze do miasta. Poza standardową rozgrywką w pudełku znajdują się również scenariusze poprzedzone komiksami.

7 Złotych Miast wydawnictwa Nasza Księgarnia jest prostą pozycją dla młodszych graczy, która polega na przemyślanym zarządzaniu swoimi zasobami – odkrywcami i kolekcjonowaniu kart z upatrzonymi symbolami. Ciekawym rozwiązaniem jest tutaj decydowanie przez graczy o wysokości końcowego punktowania.

Miłym zaskoczeniem było dla mnie Wahadło od wydawnictwa Albi – gra ekonomiczna w czasie rzeczywistym, w której występują trzy obszary z przydzielonymi klepsydrami o różnym tempie odmierzania czasu. Gracze wcielają się w potężnego szlachcica i rywalizują o zdobycie tytułu Wiecznego Króla za sprawą zagrywania kart forteli czy podbijania prowincji. Najwięcej zabawy daje przy większej liczbie graczy. Tydzień minął i teraz pora przesłać paczkę dalej.

Na koniec akcji 95 proc. gier jest w stanie bardzo dobrym. Niektóre mają pecha w transporcie – mówi Tomek. – Zdarza się, że ktoś zgubi element, komuś kartę zjadł pies, ktoś rozdarł pudełko przy otwarciu. Ryzyko wkalkulowane w taką akcję, ale wiele gier po akcji… jest włączone na kolejny sezon albo wraca do wydawców – dodaje.

Radosław Kałuża
Harcerski Klub Gier Gildia