Czy jaworznicka Kocia to dobre miejsce, by stać się planem zdjęciowym do telewizyjnego serialu? Jak najbardziej! W czwartek, 11 sierpnia, na słynnej ul. Sienkiewicza pojawiła się ekipa „Pasjonatów”. Filmowcy rozstawili swój sprzęt przed jednym ze straganów z warzywami i owocami, by nakręcić tam scenę zakupów, które robiła jedna z serialowych bohaterek.

W rolę klientki wcieliła się mieszkająca w Jaworznie Monika Inglot, która od dziecka zmaga się z poważną wadą wzroku. W serialu, reżyserowanym przez Artura Dziurmana, aktora teatralnego, filmowego i telewizyjnego, jaworznianka gra samą siebie. W „Pasjonatach” występuje też jej narzeczony, Krzysztof Bartosz, aktor Integracyjnego Teatru Aktora Niewidomego (ITAN) w Krakowie. – Pojawiliśmy się też w pierwszej serii. Mojej osobie poświęcony był odcinek pt. „Krzysiek”. Wystąpiła w nim też Monika – podkreśla niewidomy artysta, który do ITANA trafił dzięki ogłoszeniu w krakowskim urzędzie pracy. Teatr poszukiwał aktorów z problemami ze wzrokiem. – Zgłosiłem się i zostałem przyjęty. Moja przygoda ze sceną i kamerą trwa już od 2005 roku – wspomina.

Monika Inglot dołączyła do serialowej ekipy kilka lat temu. Oprócz „Pasjonatów” zagrała też m.in. w produkcji „Wykluczeni”. Jak przyznaje, kiedyś gra przed kamerą była dla niej bardzo stresująca. Dziś uważa to za wspaniałą zabawę. – Na planie panuje wspaniała atmosfera. Gdy nie umiem czegoś zagrać, zawsze mogę liczyć na pomoc reżysera, operatora i innych członów ekipy – zaznacza jaworznianka. – Bardzo bym chciała grać w przyszłości także w spektaklach teatralnych. Czekam w tej kwestii na zielone światło od pana Artura – dodaje.

Z pasji do aktorstwa

ITAN to jedyny w Polsce profesjonalny teatr niewidomych i niedowidzących, który kontynuuje dorobek krakowskiego Stowarzyszenia Scena Moliere. Skupia aktorów amatorów i profesjonalistów, którzy występują wspólnie na jednej scenie. Teatr ten jest odpowiedzią na potrzeby osób zmagających się z niepełnosprawnością w obrębie oczu, która pozbawia je kontaktu ze współczesną kulturą, nastawioną w głównej mierze na odbiór wzrokowy. Właśnie w ITANIE takie osoby mogą wyrażać siebie na scenie.

Krakowska grupa zagrała na teatralnych deskach już 1300 razy, w Polsce i za granicą. Ma też na koncie 13 multimedialnych przedstawień i 5 produkcji filmowych. Jedną z nich są właśnie „Pasjonaci”, których pierwszą serię widzowie mogli zobaczyć niedawno w telewizyjnej Dwójce.

Serial jest dokumentem fabularyzowanym, który opowiada historię niewidomych i niedowidzących aktorów wspomnianego ITANA. Pierwsza seria składała się z 13 odcinków. Każdy opowiada o kimś innym i dotyka rozmaitych problemów życia codziennego. Na przykład odcinek o panu Krzysztofie porusza kwestię wychodzenia z poczucia bezradności i pokazuje przemianę bohatera. W serialu, u boku aktorów niewidomych i niedowidzących, wystąpili m.in. Tadeusz Ross, Adrianna Biedrzyńska, Dariusz Kordek i Dariusz Gnatowski.

Głównym wątkiem pierwszej serii było poszukiwanie siedziby dla teatru ITAN. W drugiej części, gdy owa siedziba już jest, artyści dokładają starań, by znaleźć pieniądze na jej generalny remont. Gmach ten naprawdę istnieje, a jego przebudowa i modernizacja będą kosztować aż 5 mln zł. Artyści liczą w tym zakresie na wsparcie ludzi dobrej woli i na pieniądze z programów grantowych. – Naszym celem jest stworzenie miejsca, w którym niewidomi i słabowidzący aktorzy mogliby realizować się zawodowo i artystycznie, by otrzymali etaty, za które będą w stanie utrzymać się na godnych warunkach, nie za najniższą krajową – podkreśla Artur Dziurman.

Jak przyznaje, realizacja spektakli czy kręcenie serialu z osobami z dysfunkcją wzroku jest trudniejsze niż z aktorami widzącymi. Bowiem, przez ograniczenia wzrokowe, za każdym razem, cała praca zaczyna się od nowa. – Nasi artyści raczkują w każdej roli. Nie widząc, wszystko muszą sobie kalkulować zmysłem wyobraźni. To bardzo mrówcza praca, dużo wylanego potu, ale efekty są warte wysiłku – stwierdza reżyser. – Coraz lepiej radzą sobie m.in. Krzysiek i Monika. Na początku byli bowiem bardzo „drewniani”, mieli blade pojęcie o aktorstwie. Zrobili jednak duże postępy – chwali jaworznickich aktorów.

Spotkali się po latach

Monika Inglot i Krzysztof Bartosz z problemami ze wzrokiem zmagają się od urodzenia. On przyszedł na świat jako skrajny wcześniak. – Lekarze nie dawali mi szans na przeżycie. Wbrew ich diagnozie, miałem wielką wolę życia. Niestety wcześniactwo miało swoje konsekwencje. Jestem niewidomy. Mam jednak poczucie światła. Rozpoznaję też niektóre kolory, np. czerwony – wyjaśnia mężczyzna.

Porusza się o białej lasce i świetnie radzi sobie bez niczyjej pomocy. Sam jeździ nawet na teatralne próby do Krakowa.

Pani Monika jest z kolei osobą niedowidzącą. Lekarze zdiagnozowali u niej zaćmę wrodzoną. Jaworznianka przeszła operację usunięcia soczewek. Niestety, w wyniku komplikacji, nabawiła się jaskry. Ma też oczopląs. Nosi okulary. – Widzę wyraźnie to, co jest blisko mnie. Ale już tego, co jest w oddali, nie jestem w stanie rozpoznać – przyznaje.

Para poznała się jeszcze w liceum ogólnokształcącym dla dzieci niewidomych i słabowidzących w Krakowie. Po zakończeniu szkoły ich kontakt się urwał. Pan Krzysztof trafił do ITANA, a pani Monika poszła na studia. – Jako osoba niedowidząca nie mogłam jednak wybrać się na upragnioną medycynę czy farmację, skończyłam więc kierunek pn. zdrowie publiczne, najpierw zrobiłam licencjat, a następnie obroniłam tytuł magistra – wyjaśnia jaworznianka.

Z panem Krzysztofem odnowili znajomość dopiero po kilkunastu latach. Pierwszy odezwał się on. – Wcześniej Monika była w innym związku. Dopiero po długim czasie doszedłem do wniosku, że może warto do niej zagadać. To była dobra decyzja. Dziś jesteśmy zaręczeni – uśmiecha się mężczyzna, który dla miłości opuścił swój rodzinny Kraków. Wraca jednak do niego często, odwiedza bliskich i jeździ na próby i spektakle. A razem z panią Moniką grają w krakowskich „Pasjonatach”.

Kocia przed kamerą

Główne sceny do serialu, kręcone w naszym mieście, odbyły się na Kociej i w miejscu zamieszkania pani Moniki i pana Krzysztofa. W scenie z zakupami jaworznianka wybiera warzywa. Dotyka ich, przygląda się im z bliska. Wszystko robi bardzo powoli. W końcu jeden z klientów, stojących za nią w kolejce, zaczyna się irytować i pospieszać kobietę. Gdy dowiaduje się, że jest niedowidząca, nagle zmienia swoje podejście i robi wszystko, by jej pomóc.

Scena została nakręcona przy sklepie, prowadzonym przez Beatę Szot. – To dla nas niecodzienne wydarzenie. Czujemy się bardzo wyróżnieni – przyznaje właścicielka punktu handlowego. – Gdy Monika i Krzysztof zapytali o zgodę na nakręcenie sceny przy naszym sklepie, od razu się zgodziłam. Serial o osobach niewidomych i słabowidzących to wspaniała inicjatywa – podkreśla pani Beata.

Sceny do „Pasjonatów” miały być kręcone tylko w dwóch, wspomnianych lokalizacjach. Reżyser był jednak pod wielkim wrażeniem tego, jak zmieniło się Jaworzno, i zdecydował się dograć jeszcze dwa dodatkowe ujęcia. – Przed laty występowałem w Jaworznie kilkukrotnie, ale nie było jeszcze wyremontowanego Rynku i tych pięknych deptaków. Miasto bardzo się zmieniło na korzyść, dlatego postanowiłem nakręcić jeszcze, jak Monika wraca z zakupami ulicą Mickiewicza i przez Rynek – wyjaśnia.

Obecność ekipy filmowej wzbudziła w Jaworznie spore zainteresowanie mieszkańców. Wielu z nich przystawało i przyglądało się temu, co się dzieje. Byli też tacy, którzy przyszli specjalnie, na zaproszenie jaworznickich aktorów. – Cieszę się, że Monika i Krzysiek realizują się aktorsko. Podziwiam ich. To wspaniali ludzie, którzy, choć sami borykają się problemami zdrowotnymi, spieszą z pomocą innym – zaznacza Cecylia Rak, znajoma pary. – Poznaliśmy się w hospicjum, bo razem działamy w tamtejszym wolontariacie. Monika jest wolontariuszką akcyjną i medyczną, jest więc przy pacjentach. Krzysiek jest wolontariuszem akcyjnym. Angażuje się we wszelkie hospicyjne akcje, jak koncerty, kwesty itp. – wyjaśnia.
Oprócz gry aktorskiej i wolontariatu, narzeczeni są aktywni również na innych polach. Pani Monika pracuje jako teleankieterka. Grają też w showdown w jednym z chorzowskich klubów sportowych. A od niedawna trenują nordic walking.

Anna Zielonka-Hałczyńska

Reżyser Artur Dziurman wyjaśnia pani Monice, jak ma zagrać w scenie na Kociej | fot. Anna Zielonka-Hałczyńska