Umowy o pracę, o zatrudnienie w jednej, a nie w kilku firmach, i o godne traktowanie walczą salowe, pracujące na zlecenie podspółek firmy Impel. Swoje żądania w kierunku wspomnianej firmy, z którą prowadzą spór, wyraziły podczas sobotniego protestu, 25 września, który zorganizowały we współpracy ze Związkiem Syndykalistów Polskich. Uczestnicy wydarzenia przemaszerowali przed budynek szpitala, w którym ich pracodawca zleca im sprzątanie. Niosły transparent z hasłem „Stop impelizacji”.

Jesteśmy pracownikami firmy Impel i to właśnie do Impela kierujemy nasze postulaty. Pracuję na zlecenie od 13 miesięcy pod kilkoma różnymi firmami spółki Impel – podkreśla salowa Marzena Janus. – Wciąż słyszę od pracodawcy, że jako osobie sprzątającej nie należy mi się umowa o pracę, ponieważ mam te same obowiązki jak sprzątaczka w banku czy w firmie, która przychodzi posprzątać po jej zamknięciu. To nieprawda, jako salowa muszę być na dyżurze przez całą dniówkę, sprzątać na bieżąco, np. gdy pacjent zwymiotuje, gdy coś się wyleje itd. – zaznacza.

Salowe żądają od Impela zmian.

Domagamy się pracy na godnych warunkach, w jednej firmie, a nie, jak teraz, pod kilkoma firmami „krzakami” spółki Impel – przyznaje salowa Natalia Grzelakowska. Lista postulatów jest dłuższa. Pracownice Impela domagają się też m.in. wypłacenia wynagrodzenia za wszystkie zmiany nocne i nadgodziny, dodatku covidowego i dodatku dla pracownic z grupą niepełnosprawności, prawa do rehabilitacji, zaprzestania obniżania wymiaru urlopu bez zgody pracownika, podpisania prawidłowych umów o pracę i prowadzenie prawidłowej ewidencji czasu pracy przez realnego pracodawcę.

Jak informują przedstawiciele spółki Impel, każda z trzech firm, które za jej pośrednictwem zlecają salowym sprzątanie w szpitalu, oferuje wysokospecjalistyczne usługi i każda zatrudnia pracowników do realizacji poszczególnych zadań w placówce. – Dodatkowo specyfika pracy w naszej branży charakteryzuje się większą niż w innych sektorach rynku rotacją pracowników. Przez pandemię i jej skutki ten problem stał się jeszcze bardziej dotkliwy, dlatego też przy zatrudnianiu pracowników korzystamy ze wsparcia agencji pracy tymczasowej. Szpital w Jaworznie nie jest odstępstwem od tej reguły – wyjaśnia Katarzyna Marszałek, dyrektorka Biura Komunikacji Grupy Impel. – Jesteśmy bardzo często zmuszeni do natychmiastowej reakcji, do bieżącego uzupełniania zespołu, ponieważ priorytetem jest zapewnienie ciągłości świadczenia usług i zagwarantowanie stabilności zespołu wykonującego zadania – dodaje.

Według zarządu Grupy Impel, pracownicy podległych jej spółek są wynagradzani zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, w dopuszczonych prawem formach zatrudnienia. – Każda z osób współpracujących z naszymi spółkami wraz z umową otrzymała pełną informację, jakie prawa z tytułu umów jej przysługują. Jako Konsorcjum przeanalizujmy możliwości zmian organizacyjnych i związanych z tym warunków zatrudnienia pracowników – podkreśla Katarzyna Marszałek.

Anna Zielonka-Hałczyńska

Protest odbył się w sobotę, 25 września | fot. Anna Zielonka-Hałczyńska