Siłownie i kluby fitness po pandemicznej przerwie znów działają. Chociaż wciąż obowiązuje tu ścisły reżim sanitarny, to sportowe obiekty cieszą się jednak sporym zainteresowaniem.

Po tak długiej, 7-miesięcznej, stagnacji ruchowej wielu jaworznian postanowiło wprowadzić w swoje życie regularny ruch i popracować nad sylwetką. Wiele osób twierdzi, że wystarczy zabrać strój sportowy, udać się na siłownię i zacząć ćwiczyć, a wyniki przyjdą same. Nic bardziej mylnego. Co musimy widzieć, gdy zaczynamy przygodę na siłowni?

Pierwsza zasada, to nie rzucamy się od razu na maszyny, o których nie mamy pojęcia. Specjaliści przekonują, że możemy w ten sposób zrobić sobie krzywdę i zniechęcić się do ćwiczeń. Ważna tutaj jest na początek rozgrzewka.

W ogóle wiele osób zapomina o tym, co jest najważniejsze, czyli o rozgrzewce. Wchodzi na siłownię i zaczyna trening na maksa. A tu nie trzeba się spieszyć, warto dać sobie czas. Taką rozgrzewkę wykonujemy na maszynach aerobowych – 10 minut lekkiego treningu. Po tym czasie przyśpieszamy tempo – tłumaczy Marta Ślęczka, trener personalny z Fitness Szoku.

Pierwszy trening nie musi być długi, może trwać krótko – nawet 40 minut. Powinno się powoli przyzwyczaić organizm do wysiłku. Zacząć go od maszyn aerobowych, czyli orbitrek, stepper, bieżnia. Na początku ćwiczymy 2-3 razy w tygodniu, nie musimy chodzić na treningi do siłowni codziennie. Dostosowujemy również tempo ćwiczeń do własnych możliwości. Nic na siłę. – Mam taką zasadę: Wyjdź z niedosytem, żebyś z chęcią przyszła na następny trening. Jeśli ktoś się sponiewiera na siłowni, to z następnego treningu zrezygnuje. Ćwiczymy z umiarem – dodaje Marta Ślęczka. Jeśli mamy kryzys, motywacją jest druga osoba. Można również wybrać się na zajęcia fitness, gdzie ćwiczy się w grupie.

Kolejnym ważnym aspektem jest ustalenie konkretnego celu. Może on być bardzo dobrym motywatorem. – Od roku korzystam z siłowni. Miałam konkretny cel i udało mi się go osiągnąć dzięki systematycznym ćwiczeniom, które wykonywałam na siłowni, a które dostosowałam do siebie. Chociaż pojawił się na początku kryzys, ale dzięki koleżankom nie rezygnowałam – mówi Ewelina Jewuła, która dzięki ćwiczeniom schudła 25 kg.

Ustalamy więc swój cel i do niego dostosowujemy ćwiczenia. Możemy to zrobić samodzielnie albo pod kontrolą trenera personalnego. Wtedy jest łatwiej, bo specjalista może zaplanować tak nasze treningi, aby pomóc w osiągnięciu celu, zweryfikuje też poprawność wykonywanych ćwiczeń, abyśmy uniknęli ewentualnej kontuzji, nauczy obsługiwać poszczególne sprzęty na siłowni, może tak dobrać zestawy ćwiczeń, aby osiągnąć szybsze efekty. W każdym klubie są trenerzy, którzy pomogą, doradzą, więc dla własnego dobra i konkretnego celu warto skorzystać z ich pomocy.

Na taki trening na siłowni powinniśmy zabrać ze sobą oczywiście odpowiednio dopasowany strój sportowy, nie możemy czuć się skrępowani. Bardzo ważne są buty, w których ćwiczymy. Nie mogą się ślizgać i muszą być dopasowane do stopy. W zbyt dużych lub zbyt małych butach łatwiej jest o kontuzję.

Nie zapominajmy także o odpowiednim nawodnieniu organizmu. Na siłownię trzeba zabrać wodę. Żadne soki, przede wszystkim woda. Powinno się nawadniać organizm przed treningiem, w trakcie i po treningu, i wypić co najmniej litr wody. Jeśli nawet początkowo wypicie zalecanej ilości wody się nie udaje, to warto dać sobie czas. Z biegiem czasu nasz organizm zaadaptuje się do nowych warunków i będziemy potrzebowali więcej wody.

Ostatnim ważnym elementem jest wbrew pozorom dieta. To co jemy, będzie miało wpływ na nasze samopoczucie i energię do ćwiczeń. Nie jest konieczna radykalizacja diety, ale warto wprowadzić do swojego codziennego menu produkty, które zawierają witaminy i są bogate w składniki mineralne. W zależności od celu, jaki chcemy osiągnąć, powinno się taką dietę skonsultować z dietetykiem.

Ewa Szpak

Marta, Agnieszka, Ewelina razem ćwiczą na siłowni | fot. Ewa Szpak