Jakieś 20 lat temu nikt jeszcze nie wiedział, co to jest blog i czemu ma on służyć.

Można się spierać się, kiedy pojawił się w Polsce pierwszy blog, ale faktem jest, że początek XXI wieku to rozkwit tych internetowych pamiętników. Szacuje się, że w Polsce pisze blogi ponad 1,5 mln osób. Z roku na rok stają się one coraz bardziej popularną formą podzielenia się na wpół prywatnymi, na wpół społecznymi problemami o różnej tematyce. Jaworznianka Dagmara Hicks, matka trojaczków, mieszkająca w Australii, zaczęła pisać blog 5 lat temu z potrzeby podzielenia się z rodziną i znajomymi z Polski swoim życiem na bieżąco.

Siedziałam w domu z dziećmi i postanowiłam opisywać nasze życie, żeby nie zlewało się w jeden ciąg, bo tak mi się czasami wydawało – mówi blogerka.

Kiedy z czasem wpisy zmieniły postać i stały się felietonami dotyczącymi nie tylko życia jej rodziny, postanowiła go upublicznić. To był styczeń 2015 roku. W ciągu 3 lat udało jej się osiągnąć wszystkie cele, które sobie założyła i znaleźć się w gronie najlepszych blogerów. Jej blog to miesięcznie 150 tys.czytelników nie tylko z Polski, ma Facebooku ma około 50 tys. fanów, a na Instagramie obserwuje jej wpisy 8 tys. osób. Liczby mówią same za siebie. W czym tkwi ten sukces?

Mój blog jest prawdziwy, nikogo w nim nie okłamuję. Opisuję życie takim, jakie jest. Raz ekstaza, raz udręka. Raz jest raj, absolutna szczęśliwość, włosy się układają, dzieci są zgodne, mąż zakochany jak dzień przed ślubem, a raz dno – dodaje.

Można na nim znaleźć wesołe sześcioletnie trojaczki i matkę, kobietę, ale i przepisy na pyszne potrawy i miłość do sportu, słowem – dzieci i całą resztę. Tak też jest zatytułowany – Calareszta.

Każdego dnia zmagam się z dziecięcym fochem, pustą lodówką i górą prania. Codziennie chciałabym od tego uciec, gdzie pieprz rośnie, najlepiej w szpilkach i z biletem w jedną stronę. Ale, jak miliony matek, kocham swoje dzieci i nie wyobrażam sobie bez nich życia. Co nie oznacza, że muszę macierzyństwo owijać w watę cukrową i kolorowe baloniki. Bo bycie matką to też kupa… łez, strach, potworne zmęczenie, dylematy. I ja o tym piszę bez żadnego filtra. Za to z dużą dozą dystansu i uśmiechu – podkreśla blogerka.

O to też pytają ją czytelniczki. Codziennie wymienia z nimi maile, odpowiada na pytania, jak np. nakłonić trzylatka do jedzenia, jak wrócić do pracy po urlopie, co podać, żeby teściowej zaimponować. Z wieloma czytelniczkami utrzymuje stały, bliski kontakt. Co jej to daje? Na pewno zaletą jest wymiana doświadczeń, poznanie ciekawych osób, ale przede wszystkim satysfakcję, możliwość rozwoju i, czego nie ukrywa, obecność w mediach, i konkretne zarobki, bo prowadzenia blogu to też praca – nagrodzona wieloma wyróżnieniami.

Blog Dagmary znalazł się w prestiżowym Rankingu Najbardziej Wpływowych Blogerów 2015 Jasona Hunta z tytułem “Nadzieja Roku”, a w 2016 dostał się do srebrnej dziesiątki. W 2015 zdobył również nagrodę za najlepszy tekst w konkursie Blog Roku, a Tomasz Raczek – juror, porównał suspens w jej tekście do stylu Hitchcocka. Była też podczas wizyt w Polsce wielokrotnym gościem Radia Kraków, DDTVN i PnS, opowiadając o trojaczkach i prowadzonym blogu.

Tekst: ES