Po upadku rewolucji z 1846 roku Rzeczpospolita Krakowska, a wraz z nią jaworznickie wsie, zostały wcielone do Austrii. W naszej okolicy wciąż rozwijało się górnictwo, powstały też linie kolejowe. W tym odcinku naszego historycznego cyklu, z okazji jubileuszu 120-lecia nadania Jaworznu praw miejskich, piszemy o czasach Wielkiego Księstwa Krakowskiego do 1860 roku, czyli do momentu utworzenia Autonomii Galicyjskiej.

Chrzanowski zryw

Po fiasku powstania krakowskiego w 1846 roku Wolne Miasto Kraków zostało przyłączone do zaboru austriackiego i razem z nim nazwane Królestwem Obojga Galicji i Lodomerii wraz z Wielkim Księstwem Krakowskim. Antyaustriackie nastroje nie zelżały jeszcze przez kolejne lata i już w 1849 roku doszło do kolejnego zrywu. Tzw. powstanie chrzanowskie wybuchło po tym, jak zaborca zdecydował o powszechnym poborze do wojska. Mieszkańcy nie zgadzali się na przymusową służbę, która była owiana złą sławą – mówiono, że z niej się nie wraca.
Zamieszki wybuchły spontanicznie. Ponad 200 powstańców walczyło z armią zaborcy przez kilka tygodni, chroniąc się po jaworznickich i chrzanowskich lasach. Austriackim oddziałem dowodził kapitan Prohazka. Wśród buntowników znaleźli się mieszkańcy Chrzanowa, Jaworzna, Dąbrowy, Ciężkowic i Niedzielisk, a wśród osób, które nimi dowodziły, był jaworznicki szewc Jędrzej Stachurski, zwany Wojtkiem Lucyperem.

Było kilka incydentów. Powstańcy napadli np. na leśniczówkę na Podłężu, by zdobyć broń leśniczego. Następnego dnia w Jeziorkach 50-osobowa grupa zaatakowała konwój z aresztantami. Doszło do strzelaniny, w której zginął jeden z żandarmów. Buntownicy zostali rozbici po kilku dniach, a ponad 20 z nich, w tym Jędrzeja Stachurskiego, zatrzymano.
Pod sąd wojskowy trafiło 48 powstańców. Trzy osoby zostały rozstrzelane. Oprócz jaworznickiego szewca, kara śmierci została wykonana też na ciężkowickim kowalu Wojciechu Bzowskim i libiąskim nauczycielu Jędrzeju Strzemeckim.

Powiat i kataster

Po wcieleniu krakowskiego regionu do Austrii, Jaworzno wciąż było siedzibą dystryktu V, a stanowisko komisarza pełnił Ludwik Kube. Dopiero w 1854 roku władze austriackie zdecydowały o nowym podziale administracyjnym. Jaworzno stało się wtedy centrum powiatu o tej samej nazwie, a w jego skład weszły też Byczyna, Ciężkowice, Dąbrowa Narodowa, Długoszyn, Jeleń, Szczakowa, Czyżówka, Góry Luszowskie, Luszowice, Myślachowice, Płoki, Siersza i Wodna. Z początku kierownikiem powiatu był Ludwik Kube, a kolejnymi kierownikami Eduard Senkowski, Aleksander Uznanski i Franz Grammatyka. We wsiach wciąż rządzili sołtysi. Byli też przysiężni. W Jaworznie działał także urząd podatkowy – od 1856 roku. Poborcami byli Michael Gruszczyński i Carl Langfort. O tym, jakie podatki mieli płacić mieszkańcy, zadecydowały dane zebrane w tzw. katastrze gruntowym. Polegał na opisaniu wszystkich, znajdujących się na terenie Austrii nieruchomości (z ich dokładnym wymierzeniem, spisem dóbr, dochodami, tym, jaki dają urodzaj, wykonaniem dokładnych map i wytyczeniem granic poszczególnych wsi) po to, by je odpowiednio opodatkować. Do jaworznickich wsi fachowcy od pomiarów przyjechali jesienią 1847 roku, a protokoły, dotyczące Jaworzna i okolic, były gotowe już w sierpniu 1848 roku. Dane, zapisane w katastrze, są do dzisiaj cennym źródłem informacji dla historyków.

Węgiel dla kolei

Najważniejszą gałęzią gospodarki w Jaworznie i sąsiednich wsiach cały czas było górnictwo. Z roku na rok wydobycie rosło. Po włączeniu krakowskiego regionu do Austrii, zaborca zdecydował o połączeniu w jedno przedsiębiorstwo rządowych zakładów przemysłowych, znajdujących się na jaworznickich ziemiach. Były to kopalnie węgla kamiennego Fryderyk August, Jacek i Niedzieliska, a także cynkownia i ałunownia. Tak oto powstały Skarbowe Zakłady Górnicze w Jaworznie. I choć przez kryzys cynkowy w całej Europie jaworznickie kopalnie straciły zbyt w cynkowniach i ałunowniach, to szybko znalazły sobie nowego odbiorcę węgla – koleje żelazne. Nowa gałąź gospodarki zyskiwała coraz większe znaczenie, a Jaworzno leżało przy szlaku kolejowym. Jego powstanie zainicjowały jeszcze władze Rzeczpospolitej Krakowskiej.

To właśnie pod koniec jej istnienia rozpoczęto budowę linii, która miała połączyć Kraków z Górnym Śląskiem i przebiegać jak najbliżej Krzeszowic, Chrzanowa i Jaworzna. To ostatnie było ważne dla rządzących nie tylko dzięki górnictwu, ale i dzięki temu, że było przygraniczną miejscowością i znajdowało się na styku trzech zaborczych państw.

Budowa linii kolejowej rozpoczęła się w październiku 1844 roku, a zakończyła trzy lata później. Pierwszy parowóz pojechał z Krakowa do Szczakowej 13 października 1847 roku o godz. 9.30. Szlak ze stolicy Małopolski na Śląsk został też połączony z powstającą linią z Warszawy do Zagłębia Dąbrowskiego. Na miejsce ich przecięcia wybrano Szczakową. Przejście graniczne, zwane Granicą, znajdowało się natomiast w Maczkach. W ten sposób władcy Austrii, Rosji i Prus niejednokrotnie przejeżdżali przez jaworznickie tereny i zatrzymywali się na szczakowskiej stacji.

Anna Zielonka-Hałczyńska

Stacja w Szczakowej była ważnym punktem na kolejowej mapie | fot. Archiwum Muzeum Miasta Jaworzna