Pomnik Fryderyka Chopina w parku Łazienkowskim w Warszawie czy kolumnę Zygmunta III Wazy na placu Zamkowym znają chyba wszyscy. Każdy widział też pewnie przynajmniej kilka pomników postawionych dla upamiętniania życia i działalności Jana Pawła II, Adama Mickiewicza, Mikołaja Kopernika. Wiadomo, odkrywcy, artyści, wytrawni politycy, których decyzje ważą na losach kraju, zasługują na to, by właśnie w ten sposób oddać im honory.

Tymczasem w jaworznickiej Wspólnocie Betlejem uważają, że pomnik należy się zmarłemu przed trzema laty panu Włodkowi. Człowiekowi, który mówiąc oględnie, niezbyt roztropnym działaniem stracił dom i nogę. Nie wynalazł penicyliny, nie dopisał kolejnego rozdziału do dzieła Kopernika “O obrotach sfer niebieskich”, nie wpłynął znacząco na losy naszego kraju, a nawet miasta. Nie był też uznanym artystą ani aktorem. Co więcej, przez całe lata zapijał swoje smutki i radości alkoholem.

Ale kiedy dostał szansę na to, by zmienić swoje życie, to ją wykorzystał. Chciał być użyteczny w taki sposób, jaki mógł. Nie miał być może, kwalifikacji intelektualnych do tego, by dokonywać przełomowych odkryć dotyczących porządku świata, ale mógł regularnie i solidnie sprzątać ulicę Długą. I robił to mimo trudu, jaki się z tym wiązał.

Dla mieszkańców jaworznickiego Betlejem pan Włodek to symbol. To przede wszystkim dowód na to, że niezależnie od tego, jak bardzo czujemy się przegrani, to jednak na każdym etapie i w każdych okolicznościach możemy zacząć zmieniać swoje życie i uczynić je wartościowym. Ten człowiek udowadnia również, że nawet najprostsza praca, wykonywana z sercem i zaangażowaniem jest ważna.

Pana Włodka do dziś wspomina wielu mieszkańców Dąbrowy Narodowej. Pamiętają go jako solidnego, pracowitego, niezwykle sympatycznego i ciepłego człowieka, który być może nie zmienił losów świata, ale udowodnił, że zmiana siebie jest możliwa i warta podejmowania codziennego trudu. To inspirujące “odkrycie” zasługuje na pomnik.

Felieton: Grażyna Dębała