Sasanka przy Pocztowej, Złocień przy Grunwaldzkiej, Związkowiec na Osiedlu Stałym, Pionier w Szczakowej. Kin w Jaworznie w czasach PRL-u nie brakowało, a jaworznianie chętnie wspominają czasy, gdy chodzili tam na seanse filmowe. Na jaworznickich ekranach można było zobaczyć światowe hity, a dzieci cieszyły się z kinowych poranków, podczas których mogły obejrzeć ulubione bajki. Archiwalnych fotografii z tamtych czasów zachowało się niewiele. Ale budynki, w których znajdowały się kina, wciąż istnieją. Mają jednak inne, niekoniecznie służące rozrywce, przeznaczenie.

Przed i po wojnie

Historia kina w Jaworznie sięga 20-lecia międzywojennego. Wtedy filmowe seanse odbywały się w budynku Sokoła (dziś ATElier Kultury). Szczakowianie chodzili zaś do kina, które znajdowało się nieopodal szczakowskiej cementowni, w Poczekanie. Oba te miejsca cieszyły się powodzeniem wśród mieszkańców. Widzów nie brakowało.

Po II światowej powstały kolejne kina. Jeszcze przed jej wybuchem przy dzisiejszej ulicy Grunwaldzkiej została zbudowana kamienica, w której znalazła się między innymi sala kinowa. Złocień, bo taką nazwę zyskało kino, stał się na lata jednym z najulubieńszych miejsc rozrywki mieszkańców Jaworzna. Na seanse przychodziły tłumy. Niejednokrotnie widzowie czekali w długich kolejkach. – Pamiętam, jak jako dziecko próbowałem dostać się na projekcję „W pustyni i w puszczy”. Udało mi się to dopiero za trzecim razem – wspomina jaworznicki nauczyciel Grzegorz Tucki. – Do Złocienia chodziłem też na filmowe poranki. Bardzo to lubiłem – dodaje.

Dobrze pamięta panującą w tamtym kinie atmosferę. I choć niektórzy zapamiętali je jako miejsce, w którym panował straszny zaduch, to dla pana Grzegorza owa niedogodność nie była problemem. – To kino miało swój klimat. Wciąż dobrze pamiętam charakterystyczny terkot projektora – podkreśla jaworznianin. – Fajnie by było wrócić do takich filmowych poranków, zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych, oraz stworzyć klub dyskusyjny. Mam nadzieję, że niebawem tak się stanie. Nawiązałem bowiem współpracę z Filmoteką Narodową. Mam do niej dostęp dzięki temu, że nasz komitet społeczny udostępnił jej wyprodukowany przez nas film „Kosa. Opowieść o Karolu Pniaku” – przyznaje.

Złocień istniał do 1985 roku. Obecnie budynek tzw. starego kina z kinematografią nie ma już nic wspólnego. Są tam za to m.in. sklepy i bar z kebabem.

Kino w kilku miejscach

Oprócz Złocienia, istniały także kina w innych dzielnicach. Jaworznianie chodzili na seanse do Związkowca czy Pioniera. Związkowiec był na Osiedlu Stałym i mieścił się w domu kultury, należącym do kopalni Komuna Paryska (dzisiaj ma tam swoją siedzibę Młodzieżowy Dom Kultury). Osiedlowe kino przetrwało do 1987 roku. W Szczakowej chodziło się z kolei do Pioniera. Mieścił się on niedaleko dworca kolejowego, tam, gdzie dziś znajduje się duży market spożywczy. Szczakowskie kino funkcjonowało do 1994 roku.

W tym czasie istniała już także Sasanka przy ul. Pocztowej w Centrum. Jej wielkie otwarcie odbyło się 22 lutego 1985 roku, a licznie zgromadzeni widzowie obejrzeli, na dobry początek, film pt. „Vabank II”. Kino Sasanka powstało w miejscu, owianego legendą, Kociego Zamku. Dom ten został zbudowany na początku XX wieku na zlecenie austriackiego urzędnika o nazwisku Harndorf. Budynek wyróżniał się nietypową jak na jaworznickie budownictwo bryłą. Był opatrzony wieżyczkami. Na dziedziniec wjeżdżało się przez bramę. Dom był spowity bujną roślinnością. Plotkowano, że odbywają się tam czarne msze, które są odprawiane przez innowierców. Stąd miała wziąć się nazwa Koci Zamek. Gmach został wyburzony w latach 70. XX wieku z powodu złego stanu technicznego. W jego miejscu postanowiono zbudować przestronne kino. Jaworznianie doczekali się go dopiero w połowie lat 80.

Stałym gościem Sasanki była m.in. publikująca na łamach Pulsu Jaworzna, pasjonatka kinematografii, Katarzyna Pokuta. – Miłośniczką kina byłam od dziecka. Pochodzę ze Starachowic i właśnie tam zaczęłam swoją przygodę z kinematografią – przyznaje. – Gdy przeprowadziłam się do Jaworzna, zaczęłam chodzić na seanse do Sasanki, gdzie oglądałam wszystkie nowości filmowe. Bardzo lubiłam to kino. Miało ładną, dużą salę. Najbardziej utkwiły mi w pamięci seanse „Władcy Pierścieni”, „Matriksa” i „Titanica”. Pamiętam też dobrze spotkanie ze Zbigniewem Kałużyńskim i Tomaszem Raczkiem. Było to w 1993 albo w 1994 roku – wspomina.

Pod koniec lat 90. XX wieku stan techniczny kina pozostawiał wiele do życzenia. Nie było klimatyzacji, dlatego w lecie było tam bardzo gorąco, a w zimie widzowie siedzieli w kurtkach. Sasanka została zlikwidowana w 2002 roku. W jej miejscu powstały apteka, dyskont spożywczy, pizzeria. Swego czasu działała też dyskoteka.

Od tej pory w Jaworznie nie było już żadnego kina. Taka sytuacja trwała dobre kilkanaście lat, do czasu otwarcia galerii Galena, w której swoje miejsce znalazł też jeden z kinowych multipleksów.

AZ-H

Złocień | fot. Materiał MMJ