Witajcie w prawie typowym miasteczku. Pełno tu małych zakładów rzemieślniczych, w których można nabyć, od świeżych wypieków oraz soczystych steków, po zioła lecznicze, wyroby jubilerskie czy kowalskie. Tutaj także odpoczniecie w „Smoczej jamie” czy odwiedzicie gospodę „Pod skrzydłami”. Tak, to prawie typowe miasteczko, z tym że w każdym, nawet najmniejszym kramiku, spotkacie smoki, starające się jak najlepiej zadbać o nowych klientów.

Flamecraft od wydawnictwa Lucky Duck Games to urocza gra, uważana, ze względu na swój wygląd, za tytuł familijny. Poniekąd to prawda. Już okładka bije po oczach pięknie wyrysowanymi smokami, które na kartach otrzymały słodkie imiona, takie jak np. Rdzawik, Sreberka, Czekuś czy… Kotlet – a to tylko smoki, które będą pomagać w sklepach. Są jeszcze smoki, za które otrzymamy dodatkowe punkty – np. Tościk, Żaruś czy Złotko. Familijnej całości dopełniają bajkowe karty sklepów, a także dostępne jako ulepszenia do gry
– figurki smoków dla graczy i drewniane zasoby produktów, takie jak np. steki, kromki chleba czy kowadełka. Jak widać – „bajkowość i familijność” bije drzwiami i oknami, aż do czasu, gdy do stołu nie zasiądą gracze, rozpatrujący każdą możliwą opcję zdobycia jeszcze większej liczby punktów w kolejnym ruchu – wtedy to już nie jest gra familijna. I moim zdaniem, to bardzo dobrze.

Najnowsza gra od „Szczęśliwych Kaczuszek” jest przeznaczona dla od 1 do 5 osób w wieku powyżej 10 lat, chociaż z powodzeniem młodsze dzieci powinny się odnaleźć w podstawowych zasadach. Rozgrywka trwa ok. 60 minut – w zależności od liczby graczy i sposobu rozgrywki ten czas może się wydłużyć. W moim przypadku, grając w dwie osoby oraz rozpatrując najkorzystniejsze przyszłe ruchy, rozgrywka trwała przeszło 1,5 godziny.

Przygotowanie gry nie zajmuje wiele czasu, ale trzeba przewidzieć dużo miejsca na stole. Już sama plansza, a w tym przypadku wydawca zaopatrzył graczy w matę, która ma około metra długości, może sprawić niemały kłopot. Do tego ponad 200 zasobów do zebrania i ciężkie, złote monety (w podstawowej wersji, w obu przypadkach są to tekturowe żetony). Kiedy już wszystko będzie gotowe, a gracze wybiorą swojego smoka (drewniane znaczniki w wersji podstawowej), to ich zadaniem będzie wykonanie jednej z dwóch akcji: albo postanowią zebrać towary w wybranym sklepie, albo użyć zaklinania. Pierwsza akcja, poza zebraniem zasobów ze sklepu, daje możliwość umieszczenia tam dodatkowego smoka oraz użycia specjalnej zdolności dowolnego smoka w sklepie. Ponadto, jeśli sam sklep ma specjalną zdolność, to również możemy jej użyć. Druga akcja polega na wykupieniu karty zaklęcia i umieszczeniu jej nad sklepem. Dzięki temu gracz może zdobyć punkty reputacji, potrzebne do wygrania gry, a kolejne odwiedziny tej lokacji pozwolą na zebranie większej ilości zasobów. Ta akcja pozwala również na użycie specjalnych zdolności wszystkich smoków w sklepie. Najważniejsza zasada podczas rozgrywki to przymus przejścia pionkiem do innego sklepu, niż ten, w którym właśnie się znajdujemy, a jeżeli chcemy wejść do sklepu, gdzie jest inny gracz, to musimy podarować mu jeden ze swoich zasobów.

Rozgrywka we Flamecraft przebiega bardzo płynnie. Chociaż z początku tury mijają bardzo szybko, to w miarę upływu czasu gracze budują tzw. „silniczek”, co pozwala im na zdobycie większej ilości zasobów i wykonanie jeszcze większej liczby akcji specjalnych.

Tak jak wspomniałem na początku, gra może wydawać się familijną, lecz zaawansowani gracze, którzy lubią pięknie wyglądające gry typu Everdell, na pewno nie będą się nudzić. Jeśli o wykonanie chodzi, to zarówno karty zaklęć, smoków czy sklepów są bardzo dobrej jakości, drewniane pionki smoków z nadrukowanymi grafikami oraz mata robią swoje. Mimo iż insert nie powala, to jednak pomieści wszystko razem z dodatkową zawartością, a o to warto rozszerzyć swoje wydanie – piękne, ciężkie monety w woreczku, szczegółowe figurki oraz znacznie poprawiające estetykę gry drewniane żetony zasobów, to coś, co umili rozgrywkę każdemu graczowi. Nic tylko pójść na kawę do „La Petite Dragonne”.

Artykuł powstał przy współpracy z wydawnictwem Lucky Duck Games.

Radosław Kałuża | @harcmepel