Archipelag Sześciu Wysp. Nieliczni, którzy ocaleli, stąpają obecnie po ruinach starożytnej cywilizacji według absurdalnej reinterpretacji kodeksu Bushido – i tu wkraczasz Ty, Daimyo, przywódca Klanu z aspiracją, by zostać Cesarzem. Wysyłaj więc swoich zarządców, buduj techno-farmy i wieże radiowe, szukaj reliktów i ciesz się rosnącą popularnością wśród mieszkańców wysp. Uważaj jednak na czające się cienie, gdyż jesteś jednym z wielu o podobnych aspiracjach.

Daimyo: Odrodzenie Imperium zostało wydane na polskim rynku przez poznańskie wydawnictwo Games Unplugged, a w oryginale przez francuskiego wydawcę La Boite De Jeu. Sama gra zadebiutowała na platformie wspieraczkowej w 2020 roku i za sprawą 3530 graczy osiągnęła pułap ok. 1,2 mln złotych. Poza podstawką można było ówcześnie nabyć pakiet plastikowych miniaturek oraz dwuwarstwowych plansz. Obecnie na sklepowych półkach dostępna jest jedynie wersja podstawowa i taka właśnie gości i na mojej półce – czy jest przez to uboższa?
W pudełku znajdziemy dwustronną planszę, w tym jedna ze stron jest przeznaczona do rozgrywki dwuosobowej przy wykorzystaniu modułu najemników. Ponadto pięknie wykonane drewniane mepelki (częściowo spersonalizowane pod konkretny klan), kości, tekturowe żetony, karty i modułowe planszetki – i tutaj rzeczywiście wolałbym te dwuwarstwowe dla wygody gry. Jest jeszcze woreczek, z którym miałem małe problemy, ale wydawca dosłał nowy. Jestem zachwycony wyglądem planszy, ilustracjami kart, a przede wszystkim grafiki na pudełku – dopiero po przyjrzeniu się widać elementy, z jakich powstał hełm.

Przechodząc do rozgrywki, znajdziemy tu kilka ciekawych mechanik i rozwiązań. Ogólnie mamy do czynienia z grą ekonomiczną i kontrolowaniem terenu. Gracze będą wysyłać swoich zarządców na poszczególne wyspy, w celu pozyskiwania zasobów podczas akcji produkcji i zyskania punktów wpływu. Zasoby można pozyskać również, budując techno-farmy i przy pomocy niektórych kart. Poza techno-farmami gracze mogą wybudować wieże radiowe, które zwiększają popularność klanu na danej wyspie – popularność daje także wysłanie zabójcy w celu zlikwidowania zarządcy innego klanu. Ponadto umiejętne wykorzystywanie mepla poszukiwacza daje możliwość odnalezienia reliktów i tym samym pozyskania nawet do trzech punktów wpływu na danej wyspie.

Wszystkie te akcje są określone jako akcje główne. Do ich aktywacji wykorzystywane są kości. Należy przyporządkować odpowiedni kolor kości do koloru akcji na planszetce gracza, a co za tym idzie, jeśli brakuje kości w danym kolorze, to wtedy nie można wykonać danej akcji.

Jeżeli chodzi o liczbę oczek na kościach, mają one znaczenie dopiero przy akcjach dodatkowych, a dokładniej podczas używania kart bohaterów oraz przy indywidualnej dla każdego klanu akcji specjalnej. Po wykonaniu trzech akcji głównych przez każdego z graczy, następuje koniec rundy i podliczenie wpływów danych klanów na każdej z wysp. Tak właśnie zwiększa się popularność na archipelagu. Przed rozpoczęciem kolejnej rundy gracze otrzymują bonusowe zasoby i mają możliwość zakupu kart bohaterów ze wspólnego rynku.

W ostatecznym rozrachunku zarówno ilość przywróconych reliktów, posiadanych budynków i zasobów ma swoje przełożenie na punkty popularności – to samo tyczy się kart bohaterów, a dokładnie wartości armii, którą porównuje się z pozostałymi graczami.

Bardzo podoba mi się możliwość rozbudowy akcji głównych o akcje dodatkowe, które sami przyporządkowujemy po wybudowaniu danego budynku. Oczywiście wzrasta wtedy koszt kolejnej budowli, ale i profit z wykonania akcji. W tym miejscu mamy także zwiększoną regrywalność tytułu, ponieważ przed rozpoczęciem rozgrywki gracze losują planszetki budowli i wybierają strony różniące się kaflami z akcjami dodatkowymi.

Daimyo: Odrodzenie Imperium jest przyjemną grą, w której bardziej skupiamy się na rozwoju klanu niż rzeczywistej walce, chociaż umiejętne posługiwanie się jednostkami skrytobójców ma swoje przełożenie na ostateczny wynik. Trzeba tylko pamiętać, że raz użyty skrytobójca już nie wraca na rękę gracza, no ale w końcu Cesarzem nie zostaje się jedynie dzięki silnej armii.

Radosław Kałuża
więcej na instagram/HarcMepel

Zobacz także: