„Powiedz przyjacielu i wejdź” – tak głosił napis nad drzwiami do Morii… tylko, że w karcianej grze fantasy autorstwa Ramy’ego Badie słowo „przyjaciel” nie występuje. Jeden z najnowszych tytułów, który ukazał się na polskim rynku pod koniec kwietnia za sprawą gdańskiego wydawnictwa Rebel, jest wypełniony po brzegi negatywną interakcją. Chociaż nie jest to żelazna zasada.

To ja go tnę! osadzona jest w świecie fantasy, a każdy z graczy losując jedną z kart przywódców, stara się pokierować swoją drużyną tak, aby ubić trzy wymagane do zwycięstwa potwory. Nie jest to jednak jedyny sposób na zakończenie gry. Drugi polega na skompletowaniu drużyny składającej się z sześciu różnych klas bohaterów. Do pomocy w obu przedsięwzięciach gracze mają zarówno karty potężnych czarów, modyfikatorów dających lub odbierających punkty rzutu kośćmi, jak i zdolności specjalne bohaterów.

Ale od czego zacząć?

Sama rozgrywka podzielona jest na tury, w których każdy z graczy ma do wykorzystania trzy punkty akcji, spośród których można m.in. dobrać kartę, zagrać kartę bohatera z próbą użycia jego zdolności czy podjąć próbę ataku na jednego z trzech odsłoniętych potworów. Tutaj należy jedynie pamiętać o konieczności spełnienia warunków do ataku, czyli posiadaniu odpowiedniej ilości bohaterów lub konkretnych klas postaci. Na każdej z kart potworów przedstawiono zarówno liczbę oczek, wyrzuconych za pomocą dwóch kości, potrzebnych do pokonania bossa, jak i liczbę poniżej której następuje kontratak.

To ja go tnę! jest grą, gdzie losowość jest bardzo zauważalna. Rzuty kośćmi stosuje się zarówno do pokonania potworów, jak i użycia zdolności bohaterów. Na szczęście dzięki kartom-modyfikatorom można pomóc swojemu szczęściu. I tutaj, tuż obok zdolności pozwalających zabić lub ukraść bohaterów innym graczom, pojawia się najbardziej widoczna negatywna interakcja. Każdy z graczy może rzucić kartę-modyfikator, aby obniżyć lub podwyższyć dowolny rzut kośćmi w grze. Dodatkowo autor umieścił w grze karty-wyzwania, które wymuszają na graczu chcącym zagrać kartę bohatera, przedmiotu lub magii stoczenie pojedynku na rzuty kośćmi.

Czy zatem negatywna interakcja jest niezbędna w grze? Nie. Można skupić się na dociąganiu kart, kompletowaniu drużyny i szybkim rozprawieniu się z potworami. Jest to jednak rozwiązanie dla rozgrywki z młodszymi dziećmi, bo choć na pudełku widnieje sugerowany wiek 10+, to grafiki idealnie przyciągają również młodszych graczy, którzy będą się cieszyć z nawiązujących do świata popkultury zabawnych ilustracji lub nazw, np.: Kapitan Hak lub Szurikot wyjęty żywcem z mangi Naruto.

Radosław Kałuża
Harcerski Klub Gier Gildia

chwaty.jaworzno.pl