Druga połowa XVIII wieku i jego przełom z wiekiem XIX to jeden z najważniejszych okresów w dziejach Jaworzna. W 1766 roku powstała w Szczakowej pierwsza polska kopalnia węgla kamiennego, a po niej otwierano kolejne tego typu zakłady.

Wydobycie czarnego złota sprawiło, że tutejsze wsie stały się ważnymi ośrodkami przemysłowymi naszego regionu i to właśnie dzięki górnictwu sto lat później dwie z nich stały się miastami.

Szczakowska kopalnia powstała z inicjatywy króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. To on w 1765 roku zatrudnił zagranicznych górników, którzy mieli szukać mineralnych pokładów i wydobywać skarby polskiej ziemi. Gdy na początku 1766 r. powstał departament górniczy Komisji Skarbowej, powołani przez polskiego władcę fachowcy zawiadomili króla o węglowych złożach w małej wsi Szczakowa.

Już latem tego samego roku sprzedano pierwszy wydobyty ze szczakowskiej kopalni węgiel. Z kolei w grudniu królewski inspektor Hans August Knoblauch poinformował Stanisława Augusta, że „robota w kopaniu węgli niemal we dwoje się przysporzyła…”.

Autorem pierwszej mapy kopalni w Szczakowej był piastujący stanowisko majstra gór mineralnych Johann Rudolf Knorr. Zgodnie z jego wskazaniami, wydobycie węgla ze szczakowskich złóż odbywało się w dwóch miejscach, w okolicy dzisiejszej ulicy Wapniówka i w pobliżu ulicy Batorego. Wśród pracowników zakładu nie zabrakło mieszkańców okolicznych wsi. Na listach zarobkowych widnieją nazwiska szczakowskich chłopów, np. Zymona, Szymca, Krawca, Gaja czy Kuli. Mieszkańcy Szczakowej, Jaworzna, Dąbrowy, Długoszyna i Jelenia zajmowali się też transportem węgla na brzeg Przemszy w Jeleniu (tam węgiel był spławiany m.in. do Krakowa). Górniczy urobek przewozili swoimi furmankami. Wśród zatrudnionych znaleźli się m.in. Banasik, Baran, Gaj, Helbin, Sarna i Tosza. – Pierwsza w Polsce kopalnia węgla kamiennego nie miała jednak stałych odbiorców, dlatego magazynowano go na pobliskiej hałdzie i na brzegu rzeki – podkreśla jaworznicka historyczka Maria Leś-Runicka. – Brak rynków zbytu był przyczyną zamknięcia szczakowskiego zakładu już we wrześniu 1767 roku – dodaje.

Jesienią 1789 roku król zdecydował o wznowieniu wydobycia. Urobek ze Szczakowej miał posłużyć w budowanej fabryce broni w Kozienicach. Kopalnia zaczęła funkcjonować w styczniu 1790 r. W lutym roku następnego dyrektor kozienickiej rusznikarni zrezygnował jednak z dostaw, twierdząc, że szczakowski węgiel ma za dużo siarki. Kopalnia znów została zamknięta.
W tym samym roku, w którym wznowiła działalność kopalnia w Szczakowej, powstał także górniczy zakład w sąsiednim Jaworznie. Miał go założyć dzierżawiący jaworznickie ziemie Franciszek Kownacki, a jego dzieło kontynuował jego następca, Aleksander Romiszowski.

To za czasów tego ostatniego wybuchła kopalniana afera. Chłopi poskarżyli się bowiem na dzierżawcę, który wykorzystywał ich do pracy w górniczym zakładzie. W 1793 roku do Jaworzna przyjechała królewska komisja, która przyznała chłopom rację. Jak się okazało, Romiszowski prowadził wydobycie nielegalnie, nie płacąc za nie podatków. Nie został ukarany tylko dlatego, że w 1795 r. Jaworzno znalazło się w zaborze austriackim, a dzierżawca w tym samym roku zmarł.

Anna Zielonka-Hałczyńska

Kopalnia Fryderyk-August – odbudowa sortowni. Rok 1903 | fot. Archiwum MMJ