Przełom XVIII i XIX wieku to czas, gdy Polska zniknęła z mapy świata. Jaworzno znalazło się w zaborze austriackim w 1795 roku i stało się częścią tzw. Galicji Zachodniej. Za czasów napoleońskich weszło na kilka lat w skład Księstwa Warszawskiego, by po klęsce Bonapartego znów trafić pod rządy Austrii.

Z okazji jubileuszu 120-lecia nadania Jaworznu praw miejskich przybliżamy naszym Czytelnikom historię jaworznickich ziem. W tym odcinku naszego historycznego cyklu piszemy o okresie od trzeciego rozbioru Polski do 1815 roku, czyli tuż przed utworzeniem Rzeczpospolitej Krakowskiej.

Najpierw wójtostwa, później sołectwa

Biała Przemsza, płynąca w pobliżu Szczakowej i Długoszyna, i Przemsza w Jeleniu tworzyły pod koniec XVIII wieku fragment nowej austriackiej granicy. Na Białej Przemszy Austria graniczyła z Rosją, na Przemszy, która powstaje z połączenia Białej z Czarną, z Prusami. Jaworzno leżało więc na styku trzech zaborczych państw, przy samym Trójkącie Trzech Cesarzy.

Po rozbiorach jaworznickie tereny znalazły się w dystrykcie olkuskim, następnie w cyrkule Słomniki, a później w dystrykcie Kraków, należącym do cyrkułu krakowskiego. Jaworzno, Byczyna, Ciężkowice, Szczakowa, Długoszyn, Dąbrowa, a także w tym czasie Luszowice, Góry Luszowskie, Bór Biskupi, Bukowno, Krzykawa i Kuźniczka Nowa tworzyły dominium, czyli wiejską jednostkę administracyjną najniższego szczebla. Na jej czele stał Urząd Gospodarczy. Każda wieś miała ponadto swojego wójta i przysiężnych.

Taki stan rzeczy nie trwał długo i zmiany w podziale administracyjnym przyniosło powstanie Księstwa Warszawskiego. Rejon jaworznicki wszedł wtedy w skład departamentu krakowskiego i powiatu krzeszowickiego. Polacy zlikwidowali austriackie wójtostwa w poszczególnych gromadach i zastąpili je sołectwami. Z kolei wójtowi powierzyli pieczę nad kilkoma wsiami naraz.

W Jaworznie na to stanowisko wybrano Wojciecha Żarskiego, który był też rządcą ekonomii jaworznickiej. Sołtysami zostali natomiast przedstawiciele znanych w okolicy chłopskich rodów, m.in. Baranów, Przebindowskich, Gujów, Żyłków, Ciołczyków, Sojków czy Kusiów.

Po rozbiorach jaworznickie wsie, podobnie jak inne miejscowości Galicji, zyskały własne pieczęcie, których odciski znajdują się na dokumentach z XIX wieku. Ich opisaniem i skatalogowaniem zajęła się jaworznicka historyczka Maria Leś-Runicka.

Byczyna – miała na pieczęci m.in. pług i kosę skrzyżowaną z grabiami;
Ciężkowice – w godle były kły dzika;
Dąbrowa – miała na pieczęci jeźdźca na koniu z biczem w ręce;
Długoszyn – znaleziono dwie pieczęcie – na jednej był kozioł, na drugiej ul i bartnik w kapeluszu, trzymający plaster miodu;
Jaworzno – miało w godle drzewo i dwóch drwali z siekierami;
Jeleń – w jeleńskim godle znalazł się skaczący jeleń z krzyżem na rogach;
Szczakowa – na szczakowskiej pieczęci był byk.

Cenne ziemie państwowe

Jaworzno i okoliczne wsie okazały się dla zaborcy bardzo cenne. Naszą okolicę pokrywały bowiem rozległe lasy, a pod ziemią zalegały złoża węgla kamiennego. Dlatego na tutejszych terenach powstała należąca do austriackiego skarbu państwa Ekonomia Jaworzno. Było to dużych rozmiarów gospodarstwo rolne, które z roku na rok czerpało coraz większe zyski nie z rolnictwa, ale właśnie z wydobycia czarnego złota.

Najważniejszy w ekonomii był administrator (do 1807 roku tę funkcję pełnił Anton Hruzik, a jego następcą był Johann Frank). W jej kierownictwie pracowali też m.in. intendent, kasjer i pisarz. Byli także dwaj kanceliści, oficjaliści (zarządcy folwarków), leśnicy, gajowi i strażnicy leśni.

Ciekawostką jest to, że jednym z austriackich urzędników był Antoni Pechnik, od którego nosi miano jedno z jaworznickich osiedli. Pechnik był pisarzem i pracował w kancelarii znajdującej się właśnie w okolicy, nazwanej później jego nazwiskiem.

Austriacka ekonomia przetrwała czasy napoleońskie. Zmienił się tylko stan liczbowy jej zarządu. Polacy doszli bowiem do wniosku, że w ścisłym kierownictwie wystarczą trzy stanowiska: rządca, kasjer oraz dyspozytor lub pisarz propinacji. W 1810 roku urzędnicy Księstwa Warszawskiego przyłączyli do jaworznickiego klucza również Jeleń, który wcześniej należał do klucza lipowieckiego.

Podziemne skarby

W jaworznickiej ekonomii nieprzerwanie działała kopalnia, założona jeszcze przed trzecim rozbiorem przez Kownackiego i Romiszowskiego. Po rozbiorach weszła w skład austriackiego skarbu państwa, a po kilku latach została nazwana Fryderykiem Augustem.

Poza tym w Jaworznie istniały też prywatne zakłady górnicze, m.in. wspomnianego Pechnika, a także Śniatyńskiego, Sierakowskiego, Przerembskiego, Sperlinga, Burdy i Richtera.

Górnictwo rozwinęło się też w Dąbrowie, która z racji tego, że również należała do skarbu państwa, zyskała drugi człon, Narodowa. Pierwsza dąbrowska kopalnia, Fortuna I, powstała tam w 1805 roku, a założył ją Abraham Wanderschild. Fortunę II zbudował Ignacy Potocki. Kolejni właściciele obu zakładów wznieśli też dwie ałunownie i jedną cynkownię.

Kopalnie ekonomii jaworznickiej, jak i prywatne przedsiębiorstwa zapoczątkowały ważny dla Jaworzna proces – stawania się ważnym ośrodkiem przemysłowym. Dzięki temu po około stu latach zyskało prawa miejskie.

Anna Zielonka-Hałczyńska

Odciski pieczęci znajdujące się na dokumentach z XIX wieku | fot. Materiały Muzeum Miasta Jaworzna