Powierzono mi bardzo ambitny i dość wymagający obszar zarządzania. Odbieram to jako wyraz dużego zaufania do mnie, ale jednocześnie jako potężne zawodowe wyzwanie. Przede mną wiele trudnych i ryzykownych projektów, ale bez ryzyka nie ma końcowego sukcesu – mówi Artur Dzikowski, nowo powołany zastępca Prezydenta Miasta.

Dla wielu osób, zwłaszcza tych związanych z samorządem, Pana powołanie jest odbierane jako swoiste ukoronowanie dotychczasowej kariery urzędniczej. Taka kropka nad „i”. Spotkał się Pan z takimi opiniami?
Prezydent Silbert ma bardzo wysokie wymagania i oczekiwania wobec kluczowych pracowników. Powierzenie mi funkcji zastępcy odbieram więc jako wyraz akceptacji mojej dotychczasowej pracy, zaufania do mnie oraz jako duże wyzwanie. Z pewnością w urzędzie miejskim to najwyższe możliwe do uzyskania stanowisko, zastrzegam jednak, że nie pracuję dla stanowisk, tylko dla oczekiwanych wyników. Niewątpliwie to dla mnie, zawodowo i życiowo, nowy, bardzo ważny rozdział.

Ze schematu organizacyjnego wynika, że odpowiada Pan za trudne obszary, m.in. za miejskie inwestycje oraz zdrowie. Jest Pan kimś w rodzaju „człowieka do zadań specjalnych”?
Tak, jak najbardziej (uśmiech), u nas każdy pracownik jest człowiekiem do zadań specjalnych, więc i ja również (śmiech). Każda osoba z kierownictwa ma trudne obszary, wymagające wiele pracy i maksymalnego zaangażowania, nie mam poczucia, że mnie przypadły w udziale jakieś szczególnie niewdzięczne zadania, choć niewątpliwie wymagające. Przede mną wiele trudnych i – co by nie mówić – ryzykownych projektów, w których wiele rzeczy, niezależnych od nas, może potoczyć się inaczej niż planujemy. Prawda jest jednak taka, że czasami bez ryzyka nie ma końcowego sukcesu. I nie chodzi o to, aby te ryzyka wyeliminować, bo jest to czasami niemożliwe, tylko o to, aby umiejętnie tymi ryzykami zarządzać i sprawnie rozwiązywać napotkane problemy. Postrzegam ryzyko jako zagrożenie i jako szansę, okazję.

Które zatem sprawy – na dziś – uważa Pan za najistotniejsze?
Bardzo na czasie i paląca kwestia, to  zapewnienie mieszkańcom ciągłości dostaw ciepła. Dziś wiemy, że Tauron, w stosunkowo niedługiej perspektywie, nie będzie dostarczał ciepła systemowego na terenie naszego miasta z dotychczasowego źródła. Naszym zadaniem jest opracowanie takiego rozwiązania, aby jaworznianie – tak osoby prywatne jak i przedsiębiorcy – tego nie odczuli.

Zakładamy, że plan działania w tej sprawie już jest?
Rozważamy kilka możliwych wariantów działania, w tym ten zakładający, że Spółka Ciepłowniczo-Energetyczna, w której w tej chwili mamy mniejszościowe udziały, stanie się w 100 procentach spółką gminną. Czy tak się faktycznie stanie, tego jeszcze nie wiem. 

Mamy jednak ciekawe propozycje i wielowariantowe pomysły, zakładające różne scenariusze rozwoju. Pracujemy nad tym tak naprawdę od kilku lat. Wiemy, że nie  możemy pozostawić naszych mieszkańców bez ciepła.

A inne kluczowe projekty?
Prezydent Paweł Silbert wyznaczył mi zadanie przygotowania innego modelu realizowania inwestycji miejskich. Chcemy, by inwestycje były przygotowywane i realizowane jeszcze sprawniej i lepiej niż dotąd. Gmina realizuje wiele projektów inwestycyjnych, a część z nich to zadania bardzo skomplikowane, zarówno pod względem proceduralno-formalnym, jak i wykonawczym. Dostrzegam tutaj przestrzeń do tego, aby procesy te usprawnić, a bazą do tego będą doświadczenia nasze i wzorowane na innych, korzystniejszych niż dotychczasowe.   

Ważne zmiany czekają nas też w Szpitalu Wielospecjalistycznym, w którym planujemy m.in. przebudowę oddziału ginekologicznego. Będzie ona realizowana etapami. W pierwszym będzie to ginekologia, a następnie neonatologia i położnictwo. Oczywiście jeśli chodzi o nasz Szpital na najbliższe lata to nie wszystko, a bardziej szczegółowe informacje będziemy przedstawiali już w niedługim czasie.

Z tego co wiemy, w Pana kręgu zainteresowania będą też tzw. projekty społeczne, dedykowane konkretnym grupom odbiorców. Możemy dziś podać jakiś przykład?
Mamy też w planach nietuzinkowe projekty dla wielbicieli sportów motorowych. Pierwszym z nich będzie budowa toru dla pitbike’ów i motocrossowego. W naszym mieście mamy zarejestrowanych ponad 4 tys. motocykli, a grono osób, które interesują się jednośladami jest – według mnie – przynajmniej trzykrotnie większe. Rozmawiałem z prezydentem Pawłem Silbertem i dyrektorem MCKiS Sebastianem Kusiem o stworzeniu dużego wydarzenia dedykowanego motocyklistom. Zgodnie uznaliśmy, że może być to ciekawy projekt i wkrótce rozpoczniemy prace koncepcyjne. 

Jest Pan odpowiedzialny za wdrożenie systemu zarządzania projektami w Urzędzie Miejskim. Czy dziś, z perspektywy kilku lat funkcjonowania tego systemu, uważa Pan, że usprawnił on realizację inwestycji?
Wiele osób uważało, że system zarządzania projektami to rozwiązanie dedykowane tylko prywatnemu sektorowi. Tu znów się odwołam do prezydenta Silberta, który zawsze twierdzi, że miastem należy zarządzać jak dużą, rozległą firmą. Zgadzam się z takim podejściem. Mnie przypadła rola zaadaptowania funkcjonujących na rynku metodyk zarządzania projektami, aby dostosować je do potrzeb i możliwości samorządu. W efekcie stworzyliśmy własną metodykę. Zrobiliśmy to i dziś realizujemy projekty w podobny sposób, w jaki robi się to w sektorze prywatnym. Owszem, musimy być elastyczni, gotowi na zmiany i modyfikacje systemu, ale nie ma żadnych wątpliwość, że inwestycje realizujemy inaczej niż jeszcze kilka lat temu.

Pana dotychczasowi współpracownicy często określają Pana jako człowieka bardzo merytorycznego i wymagającego, ale jednocześnie sprawiedliwego, który – tutaj cytat – „znacząco zyskuje po bliższym poznaniu”.
Skoro tak mówią, to pewnie tak jest (śmiech). Z pewnością nie mam cech ekstrawertyka, który wchodząc w grono nieznajomych osób po pięciu minutach ma nowych przyjaciół. Mnie zajmuje to więcej czasu, choć cenię sobie kontakt z ludźmi, rozmowy z nimi i relacje. 

Z całą pewnością nie jestem człowiekiem, którego należy się obawiać. Mam nadzieję, że moi współpracownicy to potwierdzą (śmiech).

To zrzućmy na koniec sprawy zawodowe i zdradźmy, jakim człowiekiem prywatnie jest Artur Dzikowski? 
No niestety muszę rozczarować – nie mam żadnego ekstremalnego hobby ani pasji, które mogłyby zelektryzować czytelników. W wolnym czasie robię zupełnie nudne rzeczy: jeżdżę bardzo szybkim motocyklem i strzelam z różnej broni (śmiech). Przyznaję z żalem – jeżdżę o wiele mniej niż bym chciał. Nie zmienia to jednak faktu, że jazda motocyklem mnie odpręża i relaksuje, lubię w ten sposób zwiedzać różne zakątki Polski i sąsiednich krajów. Marzy mi się jakaś dalsza, europejska wyprawa, ale póki co nie było ku temu okazji. Z kolei strzelectwo sportowe uczy precyzji, opanowania i dyscypliny. Dzięki temu hobby poznałem wielu bardzo ciekawych ludzi.

Z pasją kibicuję moim synom – Borysowi i Milanowi. Starszy z nich realizuje się jako piłkarz, a młodszy odkrywa w sobie duszę artysty i coraz śmielej i lepiej gra na fortepianie. Mam nadzieję, że obaj będą mieli w sobie wystarczająco dużo chęci, aby pielęgnować i rozwijać te pasje. 

Jestem szczęśliwym mężem i ojcem, mam sprawdzonych przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć. Chyba zaryzykuję stwierdzenie, że jestem szczęśliwym człowiekiem (śmiech).

Dziękuję za rozmowę.

Artur Dzikowski jest związany z samorządem terytorialnym od 2004 r. W Urzędzie Miejskim w Jaworznie rozpoczął pracę w 2006 r. od szeregowego stanowiska, a od 2008 r. był już naczelnikiem Wydziału Organizacyjnego i Kadr. Od roku 2021 stanowisko naczelnika łączył z funkcją pełnomocnika Prezydenta Miasta Jaworzna ds. nadzoru właścicielskiego, odpowiedzialnego za ochronę zdrowia publicznego i politykę społeczną, nadzór właścicielski nad spółkami handlowymi, w których Gmina posiada udziały lub akcje oraz gospodarkę komunalną.

Jest absolwentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego – magistrem prawa i magistrem administracji. Ukończył studia podyplomowe z zarządzania projektami w Szkole Głównej Handlowej, z rachunkowości na Politechnice Śląskiej i z zarządzania zasobami ludzkimi na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Był odpowiedzialny za wdrożenie i funkcjonowanie systemu zarządzania projektami w Urzędzie Miejskim w Jaworznie i miejskich jednostkach organizacyjnych. Ma szerokie doświadczenie dotyczące działalności spółek prawa handlowego, pracował w organach nadzorczych spółek oraz jako członek zarządu.

Jest żonaty, ma dwóch synów.

 

RED 

| fot. Materiały UM Jaworzno

Zobacz także: