Byli utalentowanymi muzykami. Grali na instrumentach, śpiewali, dyrygowali. Należeli do Towarzystwa Muzyczno-Śpiewaczego „Hejnał”. Ich biogramy znajdziemy w pierwszym tomie Jaworznickiego Słownika Biograficznego. Wacław Geiger, bracia Getel, Władysław i Jerzy, Bolesław Pniak i Franciszek Dzióbek przyczynili się do rozwoju ruchu muzycznego w Jaworznie.

Dyrygenci z „Hejnału”

Gdy miał pięć lat, zaczął uczyć się gry na fortepianie, a gdy skończył siedem, wziął do rąk skrzypce. W późniejszych latach opanował też doskonale grę na organach, altówce i wiolonczeli. Dodatkowo śpiewał pięknym barytonem. Na instrumentach grała też cała jego rodzina – rodzice, trzy siostry i dwaj bracia.

– Wacław Geiger urodził się 25 czerwca 1907 r. w Myślachowicach w gminie Trzebinia. Wybuch I wojny światowej rzucił go wraz z rodziną aż na Morawy, skąd w 1915 r. na trzy lata trafił do Zakopanego, gdzie uczył się prywatnie gry na skrzypcach i fortepianie. Po wojnie rodzina osiedliła się w Jaworznie – opisuje w JSB Karin Wawrzynek.

Wacław Geiger studiował na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przerwał jednak studia i podjął naukę w krakowskim konserwatorium. Pracował m.in. jako akompaniator w Zespole Instrumentów Dętych Towarzystwa Muzycznego i dyrygent w Teatrze Domu Żołnierza w Krakowie. Śpiewał razem ze sławnymi krakowskimi śpiewakami operowymi. Był też dyrygentem i kompozytorem.

Do Jaworzna wrócił pod koniec lat 20. XX wieku i został dyrygentem Towarzystwa Muzyczno-Śpiewaczego „Hejnał”.

– To dzięki niemu powstały wówczas chór męski i orkiestra symfoniczna. Jaworzno dysponowało w owym czasie pokaźną liczbą młodych i zdolnych ludzi ze starannym przygotowaniem muzycznym – opowiada Karin Wawrzynek. – Chór i orkiestra symfoniczna pod batutą Wacława Geigera często występowały przed jaworznicką publicznością z okazji państwowych i kościelnych uroczystości. Pamiętne dla wielu mieszkańców były wspólne występy z chórem męskim, działającym przy parafii św. Wojciecha – dodaje.

Gdy wybuchła II wojna światowa, Wacław Geiger wyjechał z Jaworzna i zamieszkał w Krakowie. Po okupacji był m.in. kierownikiem muzycznym rozgłośni Polskiego Radia w Krakowie i kierownikiem chóru Filharmonii Krakowskiej czy dyrygentem orkiestry w Państwowej Operetce Warszawskiej. Wykładał na uczelni i uczył w szkołach muzycznych. Ostatni okres życia spędził w Zakopanem, gdzie wciąż był związany z muzyką. Zmarł 30 kwietnia 1988 r.

Na rozwój ruchu muzycznego w Jaworznie ogromny wpływ wywarli także bracia Getel, których rodzice przybyli do naszego miasta na początku XX wieku. Starszy z braci, Władysław, grał na skrzypcach i śpiewał w szkolnym chórze. Grał muzykę do niemych filmów w kinie „Sokół”. Dyrygował szkolnym chórem.

Uczył się w Wyższym Studium Handlowym w Krakowie, nie przerywając jednocześnie swojej muzycznej pasji. Po obronie pracował jako urzędnik w Jaworznickich Komunalnych Kopalniach Węgla.

– W drugiej połowie 1930 r. związał się ściśle z Towarzystwem Muzyczno-Śpiewaczym „Hejnał” w Jaworznie. W liczącej około 60 muzyków małej orkiestrze symfonicznej Towarzystwa grał pierwsze skrzypce. W chórze męskim śpiewał do 1934 r., kiedy objął stanowisko dyrygenta. Funkcję tę pełnił do wybuchu II wojny światowej – opowiada autorka biogramu.

W 1948 r. Getel podjął się odtworzenia przedwojennego „Hejnału” i stworzył męski chór przy świetlicy Związku Zawodowego Górników kopalni Bierut. Zespół zdobywał laury na ogólnopolskich przeglądach muzycznych. Władysław Getel prowadził też chór w Liceum Ogólnokształcącym w Jaworznie i działał w chórze kościelnym. Był suflerem w jaworznickim teatrze amatorskim, w którym grali jego żona i dzieci oraz przyjaciele. Zmarł 28 lutego 1980 r.

Pianista i śpiewak

Młodszy o 4 lata brat Władysława Getla, Jerzy, był pianistą, pedagogiem muzyki, animatorem ruchu muzycznego i, podobnie jak Władysław, działał przed II wojną światową w jaworznickim „Hejnale”. Po małej maturze uczył się w Pierwszej Śląskiej Szkole Muzycznej w Katowicach, w której później pracował.

– Był uczniem wybitnie uzdolnionym, często występował na publicznych koncertach organizowanych przez szkołę, zarówno w kościołach, jak i w sąsiednich miastach. Akompaniował znanym w całej Polsce śpiewakom operowym, co stanowiło swoiste potwierdzenie jego wyjątkowego talentu – zaznacza Karin Wawrzynek.

Po odbyciu służby wojskowej, wrócił w 1939 roku do Jaworzna. Udzielał lekcji muzyki, a po wojnie pracował w Instytucie Muzycznym w Będzinie. W Krakowie współpracował z zespołami rozrywkowymi. Występował w krakowskich instytucjach muzycznych, miejscowościach wypoczynkowych i uzdrowiskowych.

Do Jaworzna wrócił ponownie w 1948 r. Akompaniował świetlicowym chórom. Grał na różnych imprezach i uroczystościach. Uczył gry na fortepianie. Pracował i był autorytetem w Społecznym Ognisku Muzycznym. Zmarł 3 sierpnia 1974 r.

Z Hejnałem był związany także Bolesław Pniak, urodzony 20 sierpnia 1919 roku, brat słynnego kpt. Karola Pniaka, lotnika i bohatera bitwy o Anglię. Bolesław, w przeciwieństwie do Karola i dwóch innych braci, Stanisława i Józefa, nie związał życia z wojskiem. Podobnie jak ojciec, został górnikiem. Jeszcze przed II wojną światową dołączył do chóru TMS Hejnał, a w 1954 r. do chóru świetlicowego przy kopalni Kościuszko.

– Śpiewał pięknym, ale z początku niekształconym tenorem. W celu doskonalenia swojego głosu uczęszczał do klasy wokalistyki szkoły muzycznej Franciszka Dzióbka, założyciela Społecznego Ogniska Muzycznego w Jaworznie – czytamy w Jaworznickim Słowniku Biograficznym. – Bolesław Pniak dysponował zjawiskowo brzmiącym tenorem i otrzymywał wspaniałe oferty, zwiastujące mu wielką karierę śpiewaczą. Niestety, z powodu ogromnej scenicznej tremy, jaka mu zawsze towarzyszyła w czasie występów, nie był w stanie tej kariery zrealizować. Przy partiach solowych dyrygent Franciszek Dzióbek ustawiał się tak, by w niedostrzegalny dla widzów sposób, w odpowiednim momencie, pomóc śpiewakowi, podpowiadając mimiką czy gestem brakujące słowo i tym samym rozładowując jego nerwowe napięcie – tłumaczy autorka biogramu.

Bolesław Pniak śpiewał w kilku chórach, w tym m.in. w chórze nauczycielskim i chórze Górniczego Zespołu Artystycznego Pieśni i Tańca. Jak dalej czytamy w JSB, pieśni górnicze w jego wykonaniu były unikatowe. Zmarł 4 czerwca 1989 r.

Rozpalił muzyczne ognisko

W JSB nie mogło zabrakło też biogramu wspomnianego Franciszka Dzióbka, który wykształcił rzesze muzyków, grających na instrumentach smyczkowych. Był wiolonczelistą i dyrygentem. Prowadził orkiestrę symfoniczną i chór.

Dzióbek był rówieśnikiem Bolesława Pniaka. Urodził się 6 listopada 1919 roku.

– Matka dbała o wykształcenie dzieci, także w zakresie ich zainteresowań. Dopilnowała, aby Franciszek, który od najmłodszych lat zdradzał nieprzeciętny talent muzyczny, mógł rozwijać swoje zdolności już w szkole podstawowej. Na początku kształcił się w klasie skrzypiec, a później wiolonczeli – opisuje Karin Wawrzynek.

Franciszek Dzióbek uczył się w Konserwatorium Muzycznym w Katowicach. Działał jednocześnie w chórze i orkiestrze TŚM Hejnał. Utworzył męski chór przy Pierwszej Drużynie Harcerskiej. Występował też w trio, z bratem Stanisławem i Janem Sznajderem.

W czasie wojny pracował w kopalni jako górnik, a po wojnie jako pracownik biurowy. Jeszcze w czasie okupacji założył dwa kwartety. Studiował na Wydziale Instrumentalnym Państwowej Szkoły Muzycznej w Katowicach. Grał na wiolonczeli w Filharmonii Śląskiej. W 1950 roku założył, wraz z innymi jaworznickimi muzykami, Społeczne Ognisko Muzyczne przy świetlicy ZZG kopalni Bierut.

– Pod batutą Dzióbka śpiewacy dotarli do centralnych eliminacji amatorskich zespołów artystycznych we Wrocławiu. Od tego występu chór mieszany nie tylko gościł na wszelkich uroczystościach w Jaworznie, ale również koncertował poza granicami miasta – opisuje dalej autorka biogramu o jaworznickim muzyku. – W latach 1953-1965 chór i orkiestra symfoniczna SOM uczestniczyły w wielu krajowych festiwalach i przeglądach – podkreśla.

Gdy jaworznickie kopalnie połączyły się w jedną, pn. Jaworzno, połączono też chóry i zespoły muzyczne. Tak powstał Górniczy Zespół Artystyczny Pieśni i Tańca, którego Franciszek Dzióbek został kierownikiem muzycznym. Zmarł 25 kwietnia 1984 roku.

Anna Zielonka-Hałczyńska

Wacław Geiger (po prawej) i Jerzy Przystał podczas próby kwartetu smyczkowego w 1942 r. | fot. POLONA/domena publiczna

Zobacz także: