Powietrze w mojej dzielnicy nie jest takie złe, wystarczy je dobrze pogryźć.

Ostatnio Greenpeace opublikował raport na temat powietrza w Polsce. Mój sąsiad w odwecie nawiózł plastikowych stołków oraz starych mebli i tym pali. Mówię do niego, aby tego nie robił, bo się nie da oddychać w dzielnicy, że jak go Straż Miejska dorwie, to mu mandat przywalą. A on na to: “A co mi k… zrobią? Niech mnie w d… pocałują”. I tak właśnie jest, bo ma 50 lat i się nie skalał robotą w życiu, a w domu syf, kiła, mogiła i czwarte pokolenie, które chleje denaturat.

Druga sąsiadka, mieszkająca 100 metrów dalej. Synek pracuje jako ochroniarz w Ikei i jak jedzie do domu, to przywozi resztki z opakowań po meblach, dziadek nie ma co robić, więc cały wieczór przy piecu i dokłada kartonów, styropianu oraz kawałków płyt meblowych. Nie, żeby go nie stać było, bo emerytura solidna, ale przecież warto oszczędzić. Ostatnio kiedy stałem 5 minut na przystanku, tak mnie uwędzili, że jeszcze dwie godziny później mi się ludzie w pas kłaniali, bo myśleli, że jestem strażakiem wracającym po akcji gaśniczej do domu.

Trzeci kozak, też z parterowego domku. pali czym popadnie. Taki starohucki Trójkąt Bermudzki – wejdziesz i nie wrócisz, a w najlepszym razie pulmonolog powie o tobie: “żyła złota”. Widzisz, czym oddychasz.

Mówię o przypadkach, które obserwuję nagminnie. I nie pamiętam, kiedy ostatni raz dobrze mieszkanie przewietrzyłem, bo w sumie to nie ma sensu… A jeśli tylko na dwóch ulicach dzielnicy jest trzech takich popaprańców, to ilu jest w mieście? I czemu rząd nie wymyśli programu, który zapewni niską akcyzę na paliwa, które nie syfią powierza? Dopłata do pieca nic nie da, gdy koszty palenia są koszmarne, a termomodernizacja to tylko mały krok do zmiany sytuacji.

Może jakiś program “Palnij się w łeb pacanie i nie pal syfu, bo nas zabijasz +” ?????

Ale to wszystko i tak mały pikuś z łatką na ogonie, w porównaniu do mocno rozwijającego się ruchu, który przekonuje nas, że Ziemia jest płaska. Poważnie. Płaskoziemcy, bo tak się nazywają, zaatakowali internet i znaleźli całkiem sporo zwolenników, nawet wśród osób bardzo znanych: prezydent USA Donald Trump, miał powiedzieć: “Bardzo dużo latam i wcale nie przesadzam. Nikt nie lata więcej ode mnie. Słuchajcie, mam własny odrzutowiec. 757, to piękny samolot, to najlepszy samolot! Gdyby świat był okrągły, uwierzcie, wiedziałbym o tym!”.

Płaskoziemcy prócz udowadniania swych racji nie mają jakoś określonego celu, prócz satysfakcji z tego, że wiedzą, że ktoś zły nas okłamuje. Jednak to prowadzi do wniosków, czyli właśnie zastanawiania się nad innymi rzekomo absolutnymi prawdami. Geneza wiary w płaskość Ziemi ma jednak dłuższą tradycję, niż nam się wydaje i sprowadza się do religii i “prawd” głoszonych przez szalonych naukowców. U podstaw wszystkiego leży Biblia i jej interpretacja. Jest sporo fragmentów, które czytane dosłownie, pokazują nam to, czego nie widać gołym okiem, a jest możliwe z perspektywy Boga.

Do wielu opracowań tematu płaskoziemców, odsyłam w mroczne czeluści sieci www. Zaiste, zacna i zabawna lektura. Jak to ostatnio usłyszałem: lektura kiblowa, czyli smartfon i tablet zastąpiły w toalecie gazety. Tylko ciężko się podetrzeć. Kolega niedawno powiedział, że jak zapomniał wziąć do toalety smartfona, odkrył, że ma na ścianie 210 płytek. Ostatnio zbyt mocno poruszam się po czeluściach internetowych absurdów, ale to takie słodkie!

Znacie państwo efekt Dunninga-Krugera? Jest to zjawisko psychologiczne polegające na tym, że osoby niewykwalifikowane w jakiejś dziedzinie życia mają tendencję do przeceniania swoich umiejętności w tej dziedzinie, podczas gdy osoby wysoko wykwalifikowane mają tendencję do zaniżania oceny swoich umiejętności. Efekt Dunninga-Krugera jest zjawiskiem powszechnym -przykładowo, większość kierowców uważa się za lepszych od 70 procent szoferów ogółem. Gdyby tak było, prawie nikt nie jeździłby źle. Już Darwin twierdził, że niewiedza znacznie częściej wywołuje poczucie pewności siebie, niż posiadanie wiedzy – i miał rację. To dużo także mówi o wpisach, które znajdujemy w sieci. Miliony specjalistów od niczego. A co do płaskoziemców – mylą
się setnie: Ziemia nie może być płaska, bo gdyby taka była, kot już dawno zrzuciłby wszystko z jej krawędzi.

Tekst: Wojciech P. Knapik

Zobacz także: