Katarzyna “Kafi” Sondej, to partnerka Piotra Banacha w duecie BAiKA. W miniony piątek, 20 kwietnia, zagrali fenomenalny koncert w Domu Kultury im. Krudzielskiego w Szczakowej. Dwa tygodnie temu rozmawialiśmy z panem Piotrem, po koncercie zamieniliśmy kilka zdań z panią Kasią.

Publiczność była zachwycona waszym koncertem. A jak pani się występowało?

Uwielbiam grać dla pełnych sal, a tak dziś właśnie było. Jest w tym taka emocja, która to wszystko spaja, kiedy nie ma żadnych luk, ludzie wspólnie siedzą i reagują. Mnie to bardzo cieszy. Tak też było dzisiaj, chociaż jeszcze jestem trochę otumaniona.

Nie mogę nie zadać tego pytania. Czy nie obawia się pani porównań z Katarzyną Nosowską?

Nie. Nie boję się. Myślę, że nie ma w tym nic złego, że mogę się przyznać, że to jest moja idolka. Ale nie naśladuję jej w żaden sposób, bo miałam tych idoli wielu i to słychać w moim głosie. A takie porównanie staje się komplementem, bo to taka artystka, że można się tylko cieszyć.

Pan Piotr twierdzi, że Katarzyny to takie cholery.  Jest tak faktycznie?

Myślę, że jest. Są różne charaktery tych Katarzyn. Jedne są nerwowe z natury, innym nerwy puszczają w momencie granicznym. Dochodzą do jakiegoś punktu i wybuchają. Ja jestem tą drugą. Tak, to są kobiety z charakterem. Ale nie są złe, wredne. To bardzo wdzięczne osoby, tylko nie można im zajść za skórę.

Chciałbym porozmawiać o momencie, kiedy się poznaliście. Naprawdę nie wiedziała pani, że to Piotr Banach do pani zagaduje?

Tak. Kolega z zespołu przed naszym przyjazdem na miejsce, gdzie Piotrek grał z Indios Bravos, był świetnie zorientowany. Ale on jest gitarzystą, Piotrek to jego idol. A ja zorientowana jestem bardziej w mojej dziedzinie, w wokalistach, wokalistkach. Gitarzystów nigdy nie śledziłam, stąd też nie wiedziałam nawet, jak ten Piotrek wygląda. Kiedy do mnie podszedł, to była późna noc, wszyscy byliśmy zmęczeni. On był w takiej czerwonej bluzie, na to miał założoną pomarańczową kurtkę, na głowie jakąś czapkę. A może nawet bez czapki… Podszedł facet, prawi mi komplementy… No i one nabrały mocy, kiedy podszedł mój kolega i uświadomił mnie, z kim rozmawiam. Kiedy ktoś, kto siedzi w tym środowisku ponad 30 lat mówi ci, że jest dobrze, to jest dobrze – na zupełnie innym poziomie.

A te kobiece teksty pana Piotrka faktycznie dobrze się pani interpretuje?

Mam tę komfortową sytuację, że znamy się z Piotrkiem dość dobrze. Nawet zanim się dobrze poznaliśmy, coś między nami iskrzyło. Świetnie wiedziałam, o czym pisze, on świetnie wiedział o czym rozmawiamy, bo teksty często powstawały w oparciu o nasze rozmowy. Mamy bardzo podobny pogląd na świat, na życie. Jesteśmy starymi duszami.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Dawid Litka