Cierpiąca na artrogrypozę jaworznianka doczeka się upragnionego wózka elektrycznego. 30 tys. zł uzbierała dzięki własnej pracy i pomocy darczyńców. Teraz sama chce pomagać innym potrzebującym.

Udało się! Dzięki pomocy darczyńców, Maria Guzik już za miesiąc będzie jeździć nowoczesnym wózkiem elektrycznym, dzięki któremu będzie mogła samodzielnie się przemieszczać. Zmagająca się z niepełnosprawnością ruchową jaworznianka, zbierała pieniądze na ten cel na portalu zrzutka.pl i prowadząc licytacje na Facebooku. O zbiórce informował również Puls Jaworzna na swoim facebookowym profilu. Upragnione 30 tys. złotych pani Marysia ujrzała na ekranie komputera w sobotę, 3 lipca. – Dziś brakuje mi słów, więc tylko napiszę, że po dwóch latach się udało – skomentowała naprędce.

Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali i pomagali – dodała.

Pani Maria od urodzenia cierpi na artrogrypozę. To choroba, powodująca sztywnienie i przykurcze stawów. Przez nią jaworznianka jest skazana na wózek inwalidzki i zależna od innych osób, które pomagają jej w codziennych czynnościach.

Obecnie porusza się na zwykłym wózku, który muszą pchać jej bliscy. Ale dzięki zbiórce udało się zebrać całą kwotę. Firma specjalizująca się w budowie wózków elektrycznych już tworzy dla pani Marii pojazd idealnie dla niej skrojony.

Wózek będzie zmodyfikowany pod schorzenie Marysi. Będzie miał odpowiednią konstrukcję, ramę, zabezpieczenia i dostosowany do jej dłoni dżojstik – wymienia Arkadiusz Guzik, mąż jaworznianki. – Muszę podkreślić, że większość potrzebnej kwoty żona zebrała dzięki własnej pracy. To ona założyła zrzutkę i otworzyła na Facebooku grupę z licytacjami. Przeznaczała na nie zarówno swoje przedmioty, jak i te, które przekazali jej przyjaciele i lokalni przedsiębiorcy. Ze sprzedaży fantów uzbierała 20 tys. zł – dodaje.

Kobieta mimo choroby, robi wszystko, by móc żyć jak inni. Za pana Arkadiusza wyszła 10 lat temu. Trzy lata temu urodziła synka. Kubuś jest oczkiem w głowie rodziców. A jako trzylatek jest bardzo aktywny.

Chcę uczestniczyć w jego zabawach, we wspólnych spacerach. Teraz, ze względu na to, że mąż musi pchać wózek, nie jest w stanie dobrze przypilnować naszego synka. Dla bezpieczeństwa, Kubuś siedzi podczas spacerów na moich kolanach. A przecież na pewno wolałby biegać, swobodnie się bawić. Gdy będę miała wózek elektryczny, sama będę mogła nim sterować, a Arek zajmie się synkiem – tłumaczy pani Marysia. – Również ja zyskam więcej możliwości, by wspólnie z mężem wychowywać Kubusia. Poza tym będę mogła bardziej angażować się w różne inne aktywności, sama wychodzić na spacer, robić zakupy, spotykać się ze znajomymi – tłumaczy.

Mimo swoich ograniczeń jest super mamą, a synek jest jej całym światem. Świetnie się dogadują, uwielbiają wspólną zabawę. Dużo rozmawiają. Pani Marysia czyta chłopcu bajki. Wymyśla mu wiele kreatywnych zabaw.

Na pytanie, czy jako mama z niepełnosprawnością czuje się bohaterką, odpowiada, że samo macierzyństwo jest wielkim wyzwaniem, niezależnie od tego, czy rodzic jest zdrowy czy chory.
Spotykam osoby, które mówią, że mnie podziwiają. Ale wszystkie mamy są wyjątkowe i wszystkie są godne podziwu – podkreśla.

Pani Maria ma też swoje pasje. Pasjonuje się kosmetologią i makijażem. Chce zdobywać wiedzę w tym kierunku. Pracuje. Sprzedaje kosmetyki. Oprócz bazarkowych licytacji prowadzi też sklepik internetowy i dąży do założenia własnej działalności.

Jest wdzięczna za pomoc i teraz ona chce pomóc innym. Zebrała już pieniądze na wózek, a ma jeszcze sporo rzeczy do wystawienia na licytacje, nadal będzie je prowadzić. Pieniądze zebrane tą drogą przeznaczy na wsparcie innych potrzebujących mieszkańców Jaworzna, szczególnie tych najmłodszych.

Anna Zielonka-Hałczyńska

Maria Guzik jeszcze na starym wózku. Na zdjęciu z mężem i synkiem | fot. Anna Zielonka-Hałczyńska