Rozmowa z Wiesławem Więckowskim, lekarzem naczelnym Szpitala Wielospecjalistycznego w Jaworznie

Pandemia powoli ustępuje. Jak wygląda sytuacja w jaworznickim szpitalu?

Mamy bardzo dobrą sytuację. Od kilku dni zauważamy znaczny spadek przyjmowanych pacjentów na oddział covidowy. Wczoraj mieliśmy tylko jednego pacjenta, wcześniej dwóch. Stopniowo liczba przyjmowanych pacjentów się zmniejsza, więc będziemy powoli przymierzać się do zamknięcia tego oddziału.

To dobra wiadomość. W szpitalu zostaną ponownie uruchomione oddziały zlikwidowane na czas pandemii?

Chcielibyśmy, żeby w szpitalu w Jaworznie nie było oddziału covidowego, żebyśmy mogli pracować spokojnie na wszystkich oddziałach. Ta decyzja będzie należała do wojewody i będzie zależna od tego, jak będzie się kształtowała sytuacja epidemiologiczna na Śląsku. Do końca maja ma zapaść decyzja. Jeśli zwiększy się ilość zachorowań, będziemy musieli utrzymywać oddział, jeśli zmniejszy, zaczniemy pracować pełną parą na wszystkich innych oddziałach.

Jak ocenia pan te siedem miesięcy, kiedy funkcjonował u nas oddział covidowy?

Było bardzo ciężko. Mieliśmy oddział na 80 łóżek. Bywały dni, kiedy mieliśmy 84 pacjentów i to z całego Śląska, bo mieliśmy jeszcze 4 miejsca na intensywnej terapii. Szczyt przypadł na Święta Wielkanocne. Personel był przemęczony – intensywnej terapii, kardiologii, chorób wewnętrznych, tu było bardzo ciężko. Większość lekarzy, pielęgniarek była wysyłana również na oddział covidowy. Owszem, personel z pozostałych oddziałów też bywał oddelegowany do opieki nad chorymi na COVID-19, jednak najbardziej ucierpiały personalnie te trzy oddziały.

Przygotowujecie się do tej normalności?

Bardzo byśmy chcieli, aby wszyscy pacjenci „dodatni” byli teraz wysyłani do szpitali typowo covidowych, abyśmy byli już szpitalem ujemnym covidowo. Ludzie chorują przecież także na inne schorzenia, a nam w czasie pandemii brakowało miejsc w szpitalu. Chcemy naprawdę wrócić do normalności, do tego, aby szpital funkcjonował z wszystkimi swoimi oddziałami.

Szansą na to i na pokonanie pandemii są szczepienia, objęcie nimi jak największej części populacji?

Tak. Na razie jeszcze innej drogi nie ma. Nie mamy lekarstwa, szczepienia są jedynym potwierdzonym sposobem na walkę z wirusem. Trwają prace nad lekami, nowymi szczepionkami, ale na razie to, co wszyscy możemy zrobić, aby sobie pomóc, to zaszczepić się. Pokazała to Wielka Brytania, gdzie sytuacja jest już właściwie opanowana. Im więcej zaszczepionych, tym większa szansa, że każdy następny typ wirusa będzie szybciej zlikwidowany. Te różne typy wirusa pojawiające się i w Polsce są bardzo podobne. Nie ma znaczenia, czy to będzie typ X, czy Y. Jedyne wyjście to stadna odporność dzięki szczepionce. Brytyjska odmiana wirusa bardzo szybko rozprzestrzeniała się. Zauważyliśmy, że jeśli nawet ktoś zaszczepiony zaraził się, to przechorował bardzo łagodnie. Tak więc, jedynym wyjściem jest zaszczepić się.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Szpak